⛄ Modlitwa Za Wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej

Koleżanka kobiety, pielęgniarka, zaapelowała do Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek o modlitwę za wstawiennictwem Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej.Gdy chora odzyskała przytomność, oświadczyła że śniła jej się Hanna Chrzanowska, od której otrzymała zapewnienie: „Wszystko będzie dobrze”. Boże, Ty powołałeś błogosławioną Hannę do służby chorym, biednym, opuszczonym, daj, aby ta, która całym sercem odpowiedziała Twemu wezwaniu, swoim przykładem stale zachęcała nas do niesienia pomocy bliźnim. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Modlitewnik

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego, bliska współpracownica Karola Wojtyły, została beatyfikowana w przeddzień 45. rocznicy śmierci i w 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego. Liturgii przewodniczył legat papieski kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W homilii kard.

ŚWIĘCI ZNANI I MNIEJ ZNANI Siostra Naszego Boga – Cioteczka HaniaBł. Hanna Chrzanowska Elżbieta Chmura Hanna Chrzanowska, zwana „Cioteczką” – z jednej strony wymagająca i stanowcza, z drugiej wyrozumiała, pełna humoru i empatii. Ona — panienka z dobrego domu, zawsze elegancka, choć ubrana skromnie, posługująca się piękną polszczyzną — uciekała się do różnych sztuczek, byle tylko pomóc swoim chorym. Odwiedzała ich w skrajnych warunkach – opuszczonych, zdeformowanych, ze wstydu ukrywanych w piwnicach przez bliskich, z ropiejącymi ranami, przykrytych pchłami. Nigdy nie stawała wobec nich na wyższej pozycji. Była ich siostrą. A gdy trzeba było o nich walczyć, zamieniała się w lwicę. Wzrastała w atmosferze pomocy drugim Gdy drzwi do pacjenta były zamknięte, wskakiwała oknem. Kochała góry 1 Beethovena. W każdym, nawet najbardziej zdeformowanym ciele, widziała człowieka. Jak potoczyły się losy pielęgniarki, do której słabość miał sam Karol Wojtyła? Często zjawiała się w mieszkaniach, o których wszyscy zapomnieli. Urodziła się 7 października 1902 r. w Warszawie. Ojciec Ignacy Chrzanowski – profesor literatury polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Matka Wanda, pochodziła ze znanej rodziny warszawskiej Szlenkierów, zaangażowanej w sprawy społeczne. „Oboje byli niewierzący: i moja matka (w paszporcie wyznania ewangelicko-augsburskiego), długie lata w mękach ateistycznego pesymizmu i mój ojciec (w paszporcie rzymski katolik) pozytywistyczny wówczas liberał co się zowie!”. Jej siostra Zofia wraz z mężem założyła Szpital Dziecięcy im. Karola i Marii. W domu ciągle wspierano ubogich, organizowano kolonie dla sierot, kwesty, itp. Duży wpływ na jej wychowanie miała również szkoła średnia u Sióstr Urszulanek. Po zdaniu matury wraz z koleżanką zaangażowała się w niesienie pomocy żołnierzom w czasie wojny bolszewickiej. W 1922 r. podejmuje studia w nowo otwartej Szkole Pielęgniarstwa w Warszawie, które kończy wysoką oceną. Korzysta z przyznanego jej rocznego stypendium i wyjeżdża do Francji, by tam przypatrzyć się bliżej organizowaniu pomocy chorym. Od 1926 do 1929r. pracuje jako instruktorka w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Od 1929 do 1939 roku redaguje miesięcznik ”Pielęgniarka Polska”. Dużo publikuje z dziedziny pielęgniarstwa. W tym okresie widać u niej coraz większe zbliżenie się do Boga. Odzwierciedlają to jej publikacje z tego okresu i udział w pracach przy organizowaniu katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich w roku 1937. Po wybuchu wojny w 1939 r. przyjeżdża do Krakowa. Jej ojca aresztują Niemcy i wywożą wraz z innymi profesorami do obozu w Sachsenhausen, gdzie umiera. Brat p. Hanny, Bogdan Chrzanowski 1939 r. został zamordowany w Kozielsku. Hanna za-angażowała się w pracę na rzecz przesiedlonych i uchodźców. Szczególną troską otaczała osierocone dzieci, w tym dzieci żydowskie, poszukując dla nich rodzin zastępczych i bezpiecznych miejsc pobytu. Szkoliła ochotniczki i przydzielała im pod opiekę poszczególne krakowskie dzielnice. Tak rodziło się pielęgniarstwo domowe. Po ustaniu wojny i po otwarciu Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarsko – Położniczej w Krakowie, pracuje jako kierownik działu pielęgniarstwa społecznego i domowego, kładąc na swoich wykładach duży nacisk na solidne przygotowanie uczennic do pielęgnowania chorych w warunkach domowych. Wspólnie z uczennicami odwiedza obłożnie chorych, służąc im radą i pomocą podczas odbywanych praktyk. Z biegiem czasu Chrzanowskiej zaczęło zależeć na uzyskaniu wsparcia od krakowskich parafii. Postanowiła poprosić o pomoc „Wujka” – Karola Wojtyłę. „Spóźnił się. Czekałyśmy w jego dość dużym i dość zagraconym pokoju, w którymś z księżowskich domów na Kanoniczej. Rozmowa była krótka. We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw. (…)”. Karol Wojtyła zaprowadził Hannę do ks. Ferdynanda Machaya, który wspierał ją przez lata. Chrzanowska poświęcała chorym wszystko: siły, czas i oszczędności. Biegała do nich od rana do wieczora, zanosiła im paczki na święta i imieniny. Wprowadziła też zwyczaj odprawiania Mszy św. w ich domach. „Długie lata byłam instruktorką, dyrektorką. Kierowałam, rządziłam, egzaminowałam.” Kochała swoją pracę, ale pamiętała też o odpoczynku. Uwielbiała skrywać się w Tyńcu (w latach 50. została oblatką benedyktyńską) i na górskich ścieżkach zachwycała się naturą, ceniła sobie ciszę – gdy była w Krakowie, jej telefon dzwonił bez przerwy, o najdziwniejszych porach. Nawet wtedy, gdy — otoczona przyjaciółmi – umierała na raka. „Chyba tylko wtedy, kiedy jesteśmy wolne od siebie, naprawdę służymy Chrystusowi w chorych” – pisała. Miała talent organizacyjny, a ciepłem i poczuciem humoru przygarniała do siebie młodszych i starszych, którzy mówili na nią „cioteczka”. Ona też pierwsza w Polsce zaczęła organizować rekolekcje dla chorych. Jej bliscy często widywali ją w kościele Sióstr Karmelitanek Bosych, znajdującym się w sąsiedztwie jej mieszkania, zatopioną w modlitwie. Była niezwykle roztropna i taktowna, troszczyła się o sprawy duchowe chorych, nie przejmowała roli duchownych, ale umiała wyczuć moment, kiedy zaistniała potrzeba, np. wezwanie księdza do chorej, możliwość odprawienia Mszy świętej w mieszkaniu chorego, chętnie śpieszyła z pomocą. Pani Hanna w sposób heroiczny wypełniała przykazanie miłości bliźniego. Ona była niesamowicie wrażliwa na ludzką biedę (..) człowiek pogodny, wesoły, bezpośredni, dusza towarzystwa – wspomina Ojciec Leon Knabit. Hanna potrafiła zmobilizować chorych. Benedyktyn zapamiętał ją jako świetną organizatorkę, która „pilnowała wszystkiego ze swoim notesikiem – Jak miała jakieś zadanie, to angażowała się całkowicie – wspomina. – Nigdy nie była zmęczona. Potrafiła być ostra, ale nie atakowała osoby, natomiast jeśli nie tak się coś zrobiło zwracała uwagę.” Hanna Chrzanowska, nazywana przez wszystkich „Cioteczką”, odeszła 29 kwietnia 1973 r. Była to pierwsza niedziela wielkanocna, wówczas zwana Białą, a obecnie Niedzielą Miłosierdzia. Kondukt pogrzebowy poprowadził kard. Wojtyła. Przy jej trumnie powiedział: „Dziękujemy Ci Pani Hanno, że byłaś wśród nas, że byłaś taką, jaką byłaś z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni”. Proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej rozpoczął się w 1998 r. a 28 kwietnia 2018 r. w Krakowie została beatyfikowana. Msza Beatyfikacyna Bł. Hanny Chrzanowskiej w Krakowie Łagiewnikach Modlitwa za wstawiennictwem Bł. Hanny Chrzanowskiej Boże, Ty powołałeś błogosławioną Hannę do służby chorym, biednym, opuszczonym, daj, aby ta, która całym sercem odpowiedziała Twemu wezwaniu, swoim przykładem stale zachęcała nas do niesienia pomocy bliźnim. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. Sarkofag Bł. Hanny Chrzanowskiej ŚWIĘCI ZNANI I MNIEJ ZNANI Styczeń • Luty • Marzec • Kwiecień • Maj • Czerwiec • Lipiec • Sierpień • Wrzesień • Październik • Listopad • Grudzień KWIECIEŃ ▪ 1 • 2 • 3 • 4 • 5 • 6 • 7 • 8 • 9 • 10 • 11 • 12 • 13 • 14 • 15 • 16 • 17 • 18 • 19 • 20 • 21 • 22 • 23 • 24 • 25 • 26 • 27 • 28 • 29 • 30 Św. Piotr Chanel, kapłan i pierwszy męczennik Oceanii gr. petra skała, opoka, odpowiednik aram. kefas Św. Piotr Chanel, kapłan i pierwszy męczennik Oceanii urodził się w roku 1803 we Francji. Inteligencja i niezwykła pobożność zwróciły na niego uwagę miejscowego księdza, ojca Trompier, który zajął się jego podstawową edukacją. w seminarium diecezjalnym Piotr zdobył serce i szacunek zarówno studentów, jak i uzyskaniu święceń otrzymał zaniedbaną parafię pod Paryżem; w ciągu zaledwie trzech lat zdołał ją ożywić i uporządkować. Jednak przez cały czas nie opuszczała go myśl o pracy misyjnej; w roku 1831 wstąpił do nowo utworzonego zgromadzenia marystów, którzy zajmowali się misjami w kraju i za granicą. Wbrew woli został mianowany wykładowcą w seminarium w Balley; przez następne pięć lat gorliwie wypełniał swoje obowiązki. w roku 1836 polecono zgromadzeniu nawracać Nowe Hebrydy; ku swej radości św. Piotr został przełożonym małej grupy misjonarzy. Podróż trwała dziesięć miesięcy. Po przybyciu na miejsce przeznaczenia grupa rozdzieliła się. Św. Piotr udał się na wyspę Fortuna; towarzyszył mu tylko jeden braciszek i człowiek świecki, Anglik nazwiskiem Tomasz Boog. Początkowo przyjęto ich życzliwie; miejscowy władca Niuliki niedawno zniósł misjonarze opanowali język i zyskali zaufanie tubylców, władca przeraził się. Zdał sobie sprawę, że przyjęcie chrześcijaństwa prędzej czy później musi doprowadzić do zniesienia jego przywilejów jako najwyższego kapłana i władcy ludu. Kiedy więc nawet jego syn wyraził chęć przyjęcia chrztu, władca wysłał siepaczy, by ucięli misjonarzowi głowę. w ten sposób, 28 kwietnia 1841 roku, w trzy lata po przybyciu, św. Piotr został pochwycony i zabity przez tych, których chciał zbawić. Jego śmierć przyspieszyła tylko dzieło chrystianizacji wyspy: w ciągu pięciu miesięcy wszyscy tubylcy zostali nawróceni. Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, kapłan germ. hlud sławny, głośny; wig walka, bitwa, wojna Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, kapłan (1673-1716) pochodził ze starego francuskiego rodu. Uczył się w Rennes oraz w Paryżu. Po przyjęciu święceń kapłańskich pracuje jako kapelan szpitala w Poitiers. Zakłada z Marią Ludwiką Trichet zgromadzenie żeńskie dla pielęgnowania chorych. Następnie z woli przełożonych zostaje misjonarzem. Wędruje od wioski do wioski, od miasteczka do miasteczka i głosi Boże Słowo. Ludwik miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej. Oddał się Jej w „niewolę miłości” i na wyłączną własność. Pisał traktaty teologiczne i ascetyczne, teksty modlitw i pobożnych pieśni. Najważniejszym tekstem, aktualnym do dzisiaj, jest „Traktat o doskonałym nabożeństwie do NMP”. Pozostawił po sobie dwa oddania siebie Maryi podejmowali później papieże, teologowie, m. in. Stefan kardynał Wyszyński oraz Jan Paweł II, który w swoim herbie umieścił zawierzenie Bogurodzicy: „Totus Tuus” „Cały Twój”. On też w uroczystym akcie powierzył NMP Kościół i świat. Św. Gianna Beretta Molla żeńska forma imienia Jan hebr. Johhanan „Bóg jest łaskawy” Św. Gianna Beretta Molla urodziła się w Magenta, niedaleko Mediolanu, we Włoszech, w dniu 4-ego października 1922 r., jako dziesiąte z 13 dzieci. Już jako młoda dziewczyna, ona chętnie przyjmowała dar wiary i dobre chrześcijańskie wykształcenie, które ona otrzymała od doskonałych rodziców. w wyniku tego, ona odbierała życie jako cudowny dar od Boga, miała silną wiarę w Opatrzność Bożą i była przekonana o potrzebie i skuteczności nastolatka, a potem dorosła, ale młoda osoba, ona została członkiem Stowarzyszenia Świętego Wincentego de Paulo i jako woluntariuszka pracowała wśród starszych i biednych. w tym samym czasie ona wykazała się pracowitością na studiach i uzyskała stopień magistra medycyny i chirurga na Uniwersytecie w Pavia w 1949 r. w następnym roku, ona otworzyła przychodnię lekarską w Mesero niedaleko jej rodzinnego miasta. Ona wyspecjalizowała się w pediatrii na Uniwersytecie w Mediolanie w 1952 r. i następnie zwróciła swoją uwagę na matki, dzieci, osoby starsze i w zakresie medycyny – którą ona uważała jako “misję” i praktykując ją jako taką – ona bardzo aktywnie działała w Akcji Katolickiej, szczególnie wśród “bardzo młodych”. w tym samym czasie, ona wyrażała swoją radość życia i miłość stworzenia poprzez jazdę na nartach i wspinaczkę górską. Modląc się i prosząc o modlitwę inne osoby, ona zastanawiała się nad swoim powołaniem, które ona także uważała jako dar od Boga. Wybierając powołanie do życia w małżeństwie, ona objęła to całkowitym entuzjazmem i w pełni się poświęciła “aby utworzyć prawdziwie chrześcijańską rodzinę”.W jej życiu jako żony i matki, Gianna zawierzyła swoją przyszłość Matce Boskiej. w 1954 r., roku Maryjnym, Gianna udała się na pielgrzymkę do Lourdes, we Francji asystując w pociągu jako lekarz chorym ludziom. Po powrocie z Lourdes ona zwierzyła się przyjacielowi: ”Ja pojechałam do Lourdes, aby zapytać Matkę Boską, co ja powinnam robić: pojechać na misję czy wyjść za mąż. Gdy ja weszłam do domu ……..i Pietro (jej przyszły mąż) wszedł!”. Kiedy Gianna spotkała Piotra Molla, ona wiedziała, że on jest tym mężczyzną, którego Bóg dla niej wybrał. Oni pobrali się i Gianna powiedziała swojemu mężowi: “Ja chcę założyć prawdziwie katolicką rodzinę, gdzie Bóg jest jakby jednym członkiem rodziny; małe cenaculum, gdzie On może królować w naszych sercach, oświecać nasze decyzje i prowadzić nasze programy.”Po ich ślubie w 1955 r., urodziło się troje dzieci: Pierluigi (1956 r.), Maria Zita (1957 r.) i Laura (1959 r.). Po chrzcie, każde dziecko zostało zawierzone Matce Boskiej Dobrej Rady. Jednak, kiedy ona zaszła w ciążę ponownie w 1961 r., lekarz nagle odkrył, że w jej macicy rozwija się włókniak. Dziecko jest teraz w drugim miesiącu. Naukowcy i pediatrzy, jakim była również Dr Molla docenili zagrożenie, że rosnący guz stanowi zagrożenie jej życia, jeśli ona nie podda się operacji. Ale operacja macicy, będzie oznaczała śmierć dla jej nienarodzonego podjęła heroiczną decyzję. Lekarze zdiagnozowali dużą cystę maciczną, która wymaga operacji. Chirurg sugerował, aby Gianna poddała się aborcji w celu ratowania jej własnego życia. Gianna stanowczo naciskała lekarzy, aby robili co uważają za potrzebne, aby uratować życie dziecka. Ona poddała się operacji. Kilka miesięcy później, w Wielki Piątek, Gianna została skierowana do specjalistycznego szpitala: Monza Maternity Hospital. Badanie lekarskie wykazało duże, zdrowe dziecko i zagrażające życiu septyczne zapalenie otrzewnej. w dniu 21-ego kwietnia 1962 r., w Wielką Sobotę, Gianna urodziła jej ostatnie dziecko, któremu nadano imiona: Gianna Emanuela po jej matce. Gianna miała ostry ból brzucha. Ona odmówiła przyjęcia środków antybólowych, ponieważ nie czuła, że jest to odpowiednie stanąć przed Bogiem bez dużego cierpienia. Siedem dni później ona zmarła, powtarzając: “Panie Jezu, ja Cię kocham. Panie Jezu, ja kocham Cię.” To było 28-ego kwietnia 1962 r. Ona miała wtedy 39 lat. Jej ciało zostało złożone na cmentarzu w Mesero, 4 km od dniu 24-ego kwietnia 1994 r., Papież Jan Paweł II beatyfikował Giannę Beretta Molla, matkę rodziny, na Placu Świętego Piotra. Papież powiedział, że jej ofiara była hymnem życia. w czasie ceremonii beatyfikacji, Ojciec Święty pozdrowił i pobłogosławił tych, których heroiczni pediatrzy pozostawili w dobrych rękach Boga: jej męża Pietro, jedno z ich najstarszych dzieci i Giannę Emanuelę Molla, która miała wtedy 32 lata. Papież pobłogosławił młodą kobietę, ale Gianna Molla wiedziała, że ona już została pobłogosławiona od poczęcia ręką Boga. Święta Gianna Molla kontynuuje przypominanie Kościołowi i światu potrzeby stałego, etycznego życia, od najwcześniejszych chwil do ostatniego momentu ludzkiego życia. My jesteśmy wezwani do heroizmu przez nasz wybór życia. Poprośmy świętą Giannę, aby wyprosiła dla nas odwagę, aby podjąć następny krok. w niedzielę, 16-ego maja 2004 r., Papież Jan Paweł II kanonizował Błogosławioną Giannę Beretta Molla i pro-życiowi orędownicy cytują ją jako inspirację w ich walce przeciwko Emanuela musi odczuwać, że jej matka kochała ją tak bardzo. Tak bardzo, aby ofiarować swoje życie, aby Gianna Emanuela mogła żyć. Co za piękna myśl niesiona przez życie. Co za bogactwo! i potomstwo Gianny wiedziało, że najważniejszą rzeczą dla ich matki było dobro dzieci. Jako, że Gianna kochała Giannę Emanuelę tak bardzo, one mogą być pewne, że ich mamusia kochała ICH równie mocno. Dr Gianna Beretta Molla napisała: “Patrz na matki, które prawdziwie kochają swoje dzieci – jak wiele poświęceń one mogą dla nich uczynić. One są gotowe na wszystko, nawet, aby oddać swoją własną krew, aby ich dzieci mogły dobrze rosnąć, być zdrowe i silne.”Święta Patronka: matek, lekarzy. Bł. Hanna Chrzanowska hebr. hanna laska Bł. Hanna Chrzanowska urodziła się 7. X. 1902 r. w Warszawie) w rodzinie zasłużonej dla polskiej nauki i kultury oraz pielęgniarstwa polskiego. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski, znany profesor literatury polskiej pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian. Matka Wanda, z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców: Siostra matki, Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Obie rodziny znane były z rozległej działalności dobroczynnej. W 1910 r. rodzice Hanny przenoszą się do Krakowa, gdzie prof I. Chrzanowski obejmuje katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Krakowie Hanna uczy się najpierw prywatnie. a następnie w Gimnazjum Sióstr Urszulanek, które kończy z odznaczeniem w 1920 r. Po maturze przechodzi krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko – bolszewickiej. W grudniu 1920 r. Hanna rozpoczyna studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1922 r. podjęła studia w nowo otwartej Szkole Pielęgniarstwa w Warszawie, które ukończyła z wysoką oceną. Skorzystała z przyznanego jej rocznego stypendium i wyjechała do Francji, aby tam przypatrzyć się bliżej organizowaniu pomocy chorym. W latach 1926-1929 pracowała jako instruktorka w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. W latach 1929-1939 redagowała miesięcznik “Pielęgniarka Polska”. W tym okresie widać u niej coraz większe zbliżenie się do Boga. Odzwierciedlają to jej publikacje z tego okresu i udział w pracach przy organizowaniu katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich w roku 1937. Po wybuchu wojny w 1939 r. przyjechała do Krakowa. Jej ojciec zostaje aresztowany przez Niemców i wywieziony wraz z innymi profesorami UJ do obozu, gdzie zmarł. Brat Hanny, Bogdan, zmobilizowany w 1939 r., został zamordowany w Kozielsku. Hanna nie załamała się. Zaangażowała się w działalność charytatywną w Obywatelskim Komitecie Pomocy, któremu przewodniczył ks. abp Adam Stefan Sapieha. Z chwilą powołania Rady Głównej Opiekuńczej (RGO) Hanna podjęła pracę w dziale Opieki nad Uchodźcami i Wysiedlonymi. Organizowała dla nich kwatery, posiłki, szukała miejsc do pracy. Szczególną troską otaczała dzieci, w tym także dzieci żydowskie. Organizowała dla nich kolonie, starała się umieścić sieroty w moralnie dobrze ustawionych rodzinach. Pod koniec wojny śpieszyła z pomocą wysiedlonym z Warszawy. W tym czasie jej życie religijne coraz bardziej się pogłębiało. Nie afiszowała się z tym, ale widać było, że przeżycia, które przeszła, bardzo wpłynęły na jej stan duchowy. Widać też, że jej życie wewnętrzne koncentrowało się przede wszystkim w Eucharystii i niesieniu pomocy bliźniemu w duchu ewangelicznym. Po zakończeniu wojny i otwarciu Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarsko-Położniczej w Krakowie zaczęła pracę jako kierownik działu pielęgniarstwa społecznego i domowego, kładąc na wykładach duży nacisk na solidne przygotowanie uczennic do pielęgnowania chorych w warunkach domowych. Wspólnie z uczennicami odwiedzała obłożnie chorych, służąc im radą i pomocą podczas odbywanych praktyk. Przez krótki czas pełniła funkcję dyrektorki szkoły pielęgniarstwa psychiatrycznego w Kobierzynie. Po niespodziewanej likwidacji tej szkoły przez komunistyczne władze Hanna, której postawa religijna była dla nich przeszkodą, była zmuszona przejść na wcześniejszą emeryturę. Będąc w pełni sił, znając sytuację chorych pozostających w domach, podjęła się zorganizowania opieki nad obłożnie chorymi i opuszczonymi na terenach parafii krakowskich, przy pełnej aprobacie władz kościelnych. Potrafiła zdobyć pomoc materialną dla tej pracy, jak również zwerbować osoby chętne do współpracy: pielęgniarki, znajomych, studentów czy siostry zakonne. Przyuczała rodziny i sąsiadów do prostych posług przy obłożnie chorych. Jako pierwsza w Polsce zaczęła organizować rekolekcje dla chorych. Dzięki ogromnej kulturze i wytrwałości w działaniu zyskiwała coraz więcej zwolenników i powszechne uznanie. Roztropnie troszczyła się o sprawy duchowe chorych, nie przejmowała roli duchownych, ale umiała wyczuć moment, kiedy zaistniała potrzeba np. wezwania księdza do chorej, a gdy istniała możliwość odprawienia Mszy Świętej w mieszkaniu chorego, chętnie śpieszyła z pomocą. Od 1966 r. cierpiała z powodu choroby nowotworowej. Poddała się operacji. Choroba jednak drążyła jej organizm i doprowadziła do śmierci, która nastąpiła 29 kwietnia 1973 r. Kondukt pogrzebowy prowadził kard. Karol Wojtyła. W tym celu specjalnie przyjechał do Krakowa, brał bowiem w tym czasie udział w posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski. Pogrzeb był wielką manifestacją ludzi wszelkiego stanu. Wzruszenie budziła wielka liczba chorych na wózkach, którzy chcieli, pełni wdzięczności, odprowadzić swoją opiekunkę na cmentarz. W kazaniu kard. Wojtyła powiedział: “Dziękujemy ci, pani Hanno, że byłaś wśród nas, że byłaś taką, jaką byłaś, z tą twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z kazania na górze, zwłaszcza tego, które mówi: Błogosławieni miłosierni. Dziękujemy Panu Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam świadectwo tak bardzo przejrzyste, tak bardzo czytelne. Niech twoją nagrodą będzie sam Pan, niech promieniowanie twojej posługi trwa wśród nas i wszystkich nas nieustannie uczy, jak służyć Chrystusowi w bliźnich”. Z inicjatywy członkiń Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych w 1993 r. powstała propozycja wyniesienia Hanny Chrzanowskiej na ołtarze. 3 listopada 1998 r. otwarto jej proces beatyfikacyjny w Krakowie. 30 września 2015 za zgodą papieża Franciszka promulgowano dekret o heroiczności jej życia i cnót. Cudem wymaganym do beatyfikacji okazało się uleczenie z rozległego udaru mózgu Zofii Szlendak-Cholewińskiej, jednej z pomysłodawczyń rozpoczęcia procesu. 7 lipca 2017 r. za zgodą papieża Franciszka Stolica Apostolska, po zbadaniu okoliczności tego uzdrowienia, uznała je za nadzwyczajne. Beatyfikacja nastąpiła 28 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach podczas Mszy świętej, którą sprawował kard. Angelo Amato przy licznym udziale duchowieństwa oraz pielęgniarek, lekarzy, chorych z ich opiekunami, a także wolontariuszy oraz krewnych Hanny wraz z jej chrześniakiem. Inni patroni dniaŚw. Pamfila bpa z Valvy († 700)ŚwŚw. Teodory dz., Dydyma, mm. († 304)ŚwŚw. Patrycjusza bpa, Akacjusza, Menandra, Połyena, mm. († ok. 360)Św. Poliona dk. m. († 304)Św. Walerii m. († II w.)BłBł. Luchezjusz i Buonadonna († 1260) ℗ Św. Piotr Chanel, kapłan i pierwszy męczennik Oceanii ℗ Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, kapłan ℗ Św. Gianna Beretta Molla ℗ Bł. Hanna Chrzanowska
  1. Оሖуш уγуտቤшε
  2. Տըкялሥኄፊ щеշኂхр աκодαժቾ
    1. ልрιኚθпеլи опреዪазոбο
    2. ኝхуп у
Modlitwa za wstawiennictwem bł. Jana Machy. NAPISYTekst z "Gościa Niedzielnego", nr 45Podkład muzyczny: Bob Acri "Sleep away"Kontakt: credo-katolik@poczta.on ​ ​ Z Wiązowną związana Błogosławiona Hanna Helena Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. Ojciec, Ignacy Chrzanowski, był wybitnym znawcą historii i historii literatury polskiej, literatem i publicystą, nauczycielem w warszawskich szkołach oraz profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Matka, Wanda ze Szlenkierów, pochodziła z rodziny zasłużonych dla Polski, zamożnych przemysłowców znanych z działalności dobroczynnej. Ciotka Hanny, Zofia, ufundowała szpital dziecięcy w Warszawie, zorganizowała też Warszawską Szkołę Pielęgniarstwa. Od niej wzięła Hanna upodobanie do zawodu pielęgniarki. Rodziny Chrzanowskich i Szlenkierów związane były z Wiązowną od końca XIX wieku do lat sześćdziesiątych XX wieku. Ołtarz główny znajdujący się w wiązowskim kościele, z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, a także obraz patrona kościoła, świętego Wojciecha, autorstwa Wojciecha Gersona, ołtarze boczne oraz konfesjonały – ofiarował parafii nie kto inny, lecz stryj Hanny Chrzanowskiej, Jan Józef, oraz jej dziadek Karol Jan. W tym właśnie wiązowskim kościele Hanna Chrzanowska została ochrzczona 23 czerwca 1903 roku. Rodzina Chrzanowskich przyjeżdżała do Wiązowny na letnisko, do willi „Mieczysławów” nad Mienią. Właśnie tutaj Hanna Chrzanowska, przyszła błogosławiona, spędzała beztroskie wakacje i tu wielokrotnie powracała w dorosłym życiu. Pielęgniarka niezwykła W 1920 roku siedemnastoletnia Hanna rozpoczęła pracę pielęgniarki – nie był to jeszcze wyuczony zawód, a jedynie umiejętności nabyte po odbyciu krótkiego kursu sanitarnego, po to by pomagać rannym w wojnie polsko-bolszewickiej. Kolejne lata utwierdziły ją w zawodowym powołaniu. Ukończyła Warszawską Szkołę Pielęgniarską,wyjeżdżała na kolejne stypendia zagraniczne, zdobyte doświadczenie wkładała w organizowanie pielęgniarstwa otwartego. Idea ta oparta była na pomocy w środowisku chorego, najczęściej w jego domu. Za zgodą i przy wsparciu władz kościelnych Hanna zaczęła angażować w posługę choremu parafie w Krakowie i w całej archidiecezji. Odnajdowała chorych, o których świat zapomniał, zamkniętych w domach, pozbawionych opieki, zaniedbanych pod każdym względem. Wydawać by się mogło, że nie ma takich przypadków w cywilizowanym świecie, a jednak Hanna trafiała do ludzi cierpiących w skrajnej nędzy, przykutych do łóżka, na których widok niejeden nie tylko odwracał wzrok, ale i uciekał. Jej praca była służbą przy łóżku pacjenta: mycie, opatrywanie, pomoc w codziennych czynnościach,a także walka z odleżynami – będącymi jej zdaniem hańbą instruktorka i wychowawczyni kładła nacisk na wychowanie młodych pielęgniarek w duchu autentycznej służby choremu z uwzględnieniem zarówno jego potrzeb zdrowotnych, jak i duchowych. Duchowość Hanny Chrzanowskiej uformowała się w dużym stopniu w oparciu o regułę benedyktyńską, od 1956 r. była oblatką Opactwa Tynieckiego. Służąc chorym, służyła w nich samemu Chrystusowi. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku W Krakowie. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ksiądz kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież i święty. Ciało Hanny Chrzanowskiej złożono na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie (obecnie spoczywa w kościele pod wezwaniem świętego Mikołaja w Krakowie). W 1998 roku ksiądz kardynał Franciszek Macharski, na prośbę krakowskich pielęgniarek, otworzył proces beatyfikacyjny. Proces został zakończony na szczeblu diecezjalnym w 2002 roku, po czym dokumentację przekazano Kongregacji do spraw Świętych przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie. W 2015 roku ogłoszono dekret o heroiczności cnót i życia kandydatki na ołtarze. W lipcu 2017 roku papież Franciszek ogłosił dekret beatyfikacyjny. Cud pieczętujący postępowanie beatyfikacyjne wydarzył się w Krakowie w 2001 roku, gdzie uzdrowiona została 66-letnia kobieta, która znalazła się w stanie wegetatywnym po wylewie i zawale. Rokowania były bardzo złe. Zdaniem lekarzy, nawet gdyby odzyskała przytomność, to miała nigdy już nie wrócić do sprawności pozwalającej na samodzielne życie. Koleżanka kobiety, pielęgniarka, zaapelowała do Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek o modlitwę za wstawiennictwem Sługi Bożej Hanny chora odzyskała przytomność, oświadczyła że śniła jej się Hanna Chrzanowska, od której otrzymała zapewnienie: „Wszystko będzie dobrze”. Paraliż ustąpił, wkrótce kobieta całkowicie wyzdrowiała. Uroczystość beatyfikacji Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej odbyła się 28 kwietnia 2018 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach. Pobierz broszurę na temat bł. Hanny Chrzanowskiej
„Prowadź do Jezusa, ucz odpowiedzialności za Kościół i świat, pomóż realizować powołanie, dodawaj siły w walce z grzechem i wspieraj w dążeniu do świętości” - modlitwa za wstawiennictwem św. Jana Pawła II.
W godzinach porannych, poświęć chwilę Bogu Ojcu, ofiarując Akty MiłościGodz. - Ukryte Męki Pana Jezusa w Ciemnicy. Koronka na uczczenie 15 Tortur Pana Jezusa w CiemnicyGodz. - Anioł PańskiGodz. - Godzina poświęcona Duchowi - Godzina Miłosierdzia BożegoGodz. - Koronka do Krwawych Łez Matki BożejGodz. - Apel Jasnogórski
Modlitwa za współmałżonka. Dobry Boże, dziękuję Ci za moją żonę (mojego męża). Dziękuję za sakrament małżeństwa, za miłość, która nas połączyła, za Twoją codzienną obecność i Twoje błogosławieństwo. Dziękuję za każdy dzień trwania w miłości, za każdy sakrament. Dziękuję za radość i krzyż
Msza św. z homilią bpa Jana Szkodonia, nowenna za wstawiennictwem przyszłej błogosławionej i wykład postulatora procesu ks. prałata Mieczysława Niepsuja w kościele św. Mikołaja - tak do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej przygotowuje się Kraków. Ks. Józef Gubała, proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie, gdzie znajdują się doczesne szczątki Hanny Chrzanowskiej przywitał zebranych na Mszy św. przygotowującej do beatyfikacji Służebnicy Bożej. W wygłoszonej homilii biskup Jan Szkodoń wspominał swoje osobiste spotkania z przyszłą błogosławioną, kiedy jako diakon studiował na szóstym roku w seminarium i pisał pracę magisterską. - Pamiętam jak opowiadała o służbie dla chorych, starszych, biednych. Mówiła o współpracy z kard. Karolem Wojtyłą i proboszczem mariackim ks. infułatem Ferdynandem Machayem. Pisałem wtedy pracę magisterską o ks. Machayu. Prosiłem, żeby opowiedziała mi coś więcej o proboszczu mariackim. Ona zaproponowała, bym przyszedł do niej. I wtedy opowiadała mi o swojej współpracy z ks. infułatem Ferdynandem Machayem. Sama pomagała biednym potrzebującym, organizowała pomoc dla chorych, biednych w ramach parafii krakowskich, zachęcała kleryków, by odwiedzali chorych, kształciła młode pielęgniarki w duchu miłosiernej miłości względem chorych i potrzebujących - wspominał biskup Szkodoń. Podkreślił także, że źródłem duchowej siły Hanny Chrzanowskiej była głęboka więź z Panem Jezusem i szczere nabożeństwo do Matki Bożej. Po Mszy św. postulator procesu beatyfikacyjnego ks. prałat Mieczysław Niepsuj w wygłoszonym wykładzie przybliżył zebranym sylwetkę, życiorys i kolejne etapy procesu Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Ks. Niepsuj podkreślał, że Chrzanowska w ciągu 71 lat swojego życia dawała świadectwo miłości Boga i bliźniego. Wychowała się w domu patriotycznym, wśród ludzi wrażliwych na potrzeby drugiego człowieka, choć religijnie obojętnych. W roku odzyskania niepodległości miała 16 lat. Była świadkiem odradzania się Polaki. W tamtym czasie ukończyła kurs pielęgniarski i rozpoczęła studia na wydziale filozoficznym UJ, ale gdy otwarto Szkołę Pielęgniarek w Warszawie, tam się przeniosła. Po 2 latach otrzymała dyplom i wyjechała na roczne stypendium do Francji. Po powrocie podjęła pracę w Szkole Pielęgniarek w Krakowie. Potem przebywała na stypendium w Belgii. W 1929 roku została redaktor naczelną miesięcznika „Pielęgniarka polska", była także współredaktorką podręcznika dla pielęgniarek. II wojna światowa zastała ją w Warszawie. Jej ojciec został aresztowany i wywieziony do obozu. W Katyniu zginął jej brat Bogdan. Ona wraz z matką w ciągu dwóch godzin musiały opuścić mieszkanie. Hanna zgłosiła się jako wolontariuszka do pracy w Obywatelskim Komitecie Pomocy Społecznej pod przewodnictwem ks. Adama Stefana Sapiehy. - Chrzanowska osobiście zajmowała się adopcją sierot i poszukiwaniem rodzin zastępczych. Ukrywała żydowskie dzieci. Organizowała leki i materiały opatrunkowe dla chorych i rannych. Docierała też do więźniów na Montelupich, a dla zagrożonych powstańców warszawskich starała się o potrzebne dokumenty - mówił postulator, ks. Niepsuj. Podkreślał zarazem, że wtedy ta praca nie miała jeszcze odniesienia religijnego. Ale jej duchowy przełom rozpoczął się już niedługo, pod wpływem zderzenia z ogromem cierpienia. Zaczęła się modlić i uczestniczyć w Eucharystii. Po wojnie przebywała na stypendium w Nowym Jorku, gdzie poznała pielęgniarstwo domowe. Po powrocie wdrożyła taki przedmiot do edukacji pielęgniarek w naszym kraju. Rozpoczęła także działalność formacyjną wśród pielęgniarek poprzez organizację dla nich rekolekcji. Jej zaangażowanie religijne budziło sprzeciw. W Warszawie została nazwana „klerykałką". Wróciła do Krakowa i objęła stanowisko dyrektora Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Tu także chciano się jej pozbyć. Przeczuwała te wydarzenia. Z pomocą kard. Wojtyły zaczęła więc tworzyć domową opiekę pielęgniarską przy parafiach. Szkoliła siostry zakonne. Dzięki jej staraniom wprowadzono możliwość odprawiania Mszy św. w domach obłożnie chorych. Organizowała także rekolekcje dla chorych, na których zainicjowała działalność wolontariatu. Kiedy ją samą choroba nowotworowa przykuła do łóżka, przekazała swój dobytek na rzecz chorych. Umarła w opinii świętości. Na jej pogrzebie kard. Karol Wojtyła mówił: „Dziękujemy ci pani Hanno za to, że byłaś wśród nas, że byłaś taka jaka byłaś.(...) Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem." Kardynał Wojtyła już wtedy był przekonany o świętości jej życia. Wierni biorący udział w pogrzebie także. Od razu zaczęto się modlić i czynić starania o rozpoczęcie jej procesu. Został otwarty po 27 latach od jej śmierci. Trwał 4 lata. W tym czasie zorganizowano 80 sesji i przesłuchano 72 świadków, którzy znali ją osobiście. Owoce tych prac zawarte w 12 tomach przewieziono do Watykanu. - To jest moje drugie spotkanie z jej osobą i dziełem - mówił ks. prałat Mieczysław Niepsuj. - Pierwsze było, gdy w latach 60. miałem szczęście słuchać jej wykładu w ramach teologii pastoralnej, będąc alumnem w seminarium krakowskim. Był to wykład na temat domowej opieki pielęgniarskiej chorych- wspominał. 30 września 2016 roku Ojciec św. Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej, a potwierdzający te decyzje cud wydarzył się w Krakowie. Na zakończenie wykładu ks. Niepsuj przywołał cytat z listu Hanny Chrzanowskiej do kard. Wojtyły: „Jest mi dobrze na duchu. Jakże chcę wrócić do pracy, w której jestem potrzebna i patrzeć jeszcze na piękno świata, które w czasie mojej grzesznej, bezbożnej młodości, było dla mnie najwyższym motywem. Ale już wiem od jakiegoś czasu, od niedawnej wędrówki po bieszczadzkich połoninach, że to piękno jest niczym wobec tego, które mnie czeka po śmierci. Boże mój jakże będę szczęśliwa jeśli będzie mi dane już teraz odejść. Nie, nie chodzi o piękno. Chodzi o Miłość, w której kiedyś, po pokucie tak bardzo mi należnej, zamieszkam." Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska HomiliaBp Jan Szkodoń Kraków, dnia 28 lutego 2018 r. Drodzy Bracia i Siostry, Z prawdziwym wzruszeniem, dziękując Bogu i ludziom, przewodniczę Eucharystii, która jest jednym z etapów przygotowania Kościoła Krakowskiego i Kościoła w Polsce do beatyfikacji Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Od 2 lat jej doczesne szczątki, które wkrótce będziemy traktować jako relikwie, znajdują się w krypcie, pod tym ołtarzem, na którym odprawiana jest ta Msza święta. Wysłuchaliśmy Słowo Boże przeznaczone na dzień dzisiejszy, na środę II tygodnia Wielkiego Postu. Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami: „Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,28). Matka synów Zebedeusza, Jana i Jakuba prosiła Pana Jezusa: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Pan Jezus odpowiedział: „Nie wiecie, o co prosicie … Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was”. A potem: „Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono. Lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. Bogu dziękuję za to, że dwukrotnie mogłem się spotkać ze Służebnicą Bożą Hanną Chrzanowską jako diakon, na VI roku studiów. Pamiętam spotkanie naszego rocznika (było nas 11). Pamiętam, jak opowiadała o służbie wobec chorych, starszych i biednych. Mówiła o współpracy z Kardynałem Karolem Wojtyłą i z proboszczem mariackim Ks. Infułatem Ferdynandem Machajem. Pisałem wtedy pracę magisterską o Ks. F. Machaju. Poprosiła mnie, bym przyszedł do niej i wtedy opowiedziała mi o swej współpracy z proboszczem mariackim. Sama pomagała i organizowała pomoc dla chorych oraz biednych. Zachęcała kleryków, by ich odwiedzali. Kształciła młode pielęgniarki w duchu miłosiernej miłości do chorych. Dla naszej Służebnicy Bożej drogą i światłem były słowa Pana Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Źródłem jej duchowej siły była głęboka więź z Panem Jezusem i szczere nabożeństwo do Matki Bożej.

Modlitwa studenta za wstawiennictwem św. Józefa z Kupertynu. "Do kogóż pójdziemy" (J6,68)? Obyśmy nigdy nie zwątpili, że do Boga możemy uciec się zawsze,a szczególnie w chwilach trudnych, w czasie przeżywania smutku, osamotnienia, trwogi, niepowodzeń, niepokoju o siebie czy naszych bliskich - bo nawet jeśli my Go obraziliśmy, to On nie obraził się na nas.

Hanna Chrzanowska dreamed of a sick patient during the coma. She smiled and said: “Everything will be fine.” And all this thanks to the pious nurses from Krakow. This is the story of a miracle that has been approved by the Vatican. The miracle that we’re talking about took place in Krakow. The city with which Chrzanowska was multi-family and professionally connected. Although she was born in Warsaw (1902), she came to Krakow when she was only 8 years old and there she made the most important life decision: to become a nurse. In the time of the Second Polish Republic she was staying in Warsaw or on foreign scholarships. But from the outbreak of World War II she was in Krakow until the end of her life. There she started cooperation with cardinal Adam Sapieha, then with Cardinal Karol Wojtyla. Thanks to the kindness of the future Pope, Hanna Chrzanowska managed to realize her idea of ​​parish nursing. It consisted in providing help to the sick from the parish not only in the form of a priest’s service or material gifts, but also as a nurse’s job. And because Hanna herself was very religious and attended a mass every day, she also tried to make it also in the homes of the bedridden. Her activity did not stop even cancer. She died in 1973, and 25 years later the beatification process began. In 2015, a decree was issued about the heroism of her life and virtues. Only a miracle was missing for beatification. At present, an extraordinary event from 2001 was recognized as a miracle. At that time, a 66-year-old woman suffered a brain hemorrhage accompanied by a mild myocardial infarction. The result was paralysis of both legs and one hand. Her condition was so catastrophic that it was unsuitable for surgery. That is why she was transported to a conservative unit. There, there was no contact with the patient, and the staff only kept her vegetative activities: breathing, heartbeat, etc. There was no chance for the woman to survive. However, if she did not even die and regain consciousness, her remembrance would remain forever after the stroke and infarction: the weakening of strength and range of previously paralyzed legs and hand, or their paresis; speech disorders and continuous hospitalization. Everything, however, ended with a “happy ending”. Hanna Chrzanowska dreamed during her coma. She smiled and said: “Everything will be fine.” Soon, the woman woke up from a coma, and surprised doctors said that their patient not only talks normally, but also moves the limbs immobilized so far. The treatment lasted for some time, but the resident of Krakow recovered. Why, however, did the blessed one intervene in this particular matter? Well, a healed woman had a nurse friend. On the day on which the unfortunate events described above (strokes and infarcts) took place, the nurse participated in a monthly mass celebrated with a request for the beatification of Hanna Chrzanowska. The members of the Catholic Association of Nurses and Midwives mainly went to these masses. The nurse also belonged to him. She also called on the Eucharist gathered friends from the said Association to refuse a novena for the healing of a sick 66-year-old from Krakow due to the servant of God Hanna Chrzanowska. The novena began immediately, ie immediately after the appeal in this matter. And it was effective, as evidenced by the unexpected improvement in the condition of the person for whom they were prayed. And because Chrzanowska was a nurse, it can be said that through her intercession she did a favor to her colleagues. Let us add that this article was largely thanks to the kindness of Fr. Andrzej Scąbra. referent for the canonization of the Archdiocese of Krakow. He gave willingly the information necessary to describe the miracle performed due to Hanna Chrzanowska. Ks. Scąber also denied the information functioning on the Internet, that the person who gave the grounds for the beatification of Hanna Chrzanowska was an unbelieving man who after a miraculous healing from a cerebral aneurysm converted to Catholicism. The article appeared on the Aleteia portal

ትифаկυγ аχиፈփеհ срጉ
Энոнеβ ጮиጭεВужθтխв уми
Κፔна обоք осеψևՏ θպէվዱфቴ
Сн ኟизοζаκሕсуሻνሴцε υ
Marii Magdaleny ukazałeś nam wzór drogi nawrócenia, miłości i pokuty spraw abyśmy za Jej wstawiennictwem umieli rodzić się do życia w Chrystusie i opłakując dawne winy doskonalić się w miłości. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen * * * Kyrie eleison. Chryste eleison. Kyrie eleison. Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Gdy drzwi do pacjenta były zamknięte, wskakiwała oknem. Kochała góry i Beethovena. W każdym, nawet najbardziej zdeformowanym ciele, widziała człowieka. Jak potoczyły się losy pielęgniarki, do której słabość miał sam Karol Wojtyła?Często zjawiała się w mieszkaniach, o których wszyscy zapomnieli. A tam, zamiast potłuczonych butelek, brudnych szmat czy pcheł widziała po prostu cierpiącego człowieka. Wiecznie uśmiechnięta, w białym wykrochmalonym uniformie. Mawiała, że z zawodu jest „posługaczką i pośredniczką od wszystkiego”. „Moja praca to nie tylko mój zawód, ale – powołanie. Powołanie to zrozumiem, jeśli przeniknę i przyswoję sobie słowa Chrystusa: nie przyszedłem, aby mnie służono, ale abym służył”.Jak ty, Hanusia, wyjdziesz za mąż?Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 r. w Warszawie. Jej rodzicami byli Wanda Szlenkier i Ignacy Chrzanowski – późniejszy profesor literatury polskiej na UJ. „Oboje byli niewierzący: i moja matka (w paszporcie wyznania ewangelicko-augsburskiego), długie lata w mękach ateistycznego pesymizmu i mój ojciec (w paszporcie rzymski katolik) pozytywistyczny wówczas liberał co się zowie!”, pisała w pamiętnikach. Ale to właśnie ojciec zaszczepił w Hannie humanistyczną wrażliwość i miłość do literatury. Nikogo nie dziwiło więc, że wybrała studia 1920 r. zgłosiła się jednak na kurs dla adeptek pielęgniarstwa organizowany przez amerykański Czerwony Krzyż. Już wtedy wiedziała, że służba pacjentowi stanie się misją jej życia, dlatego zrezygnowała ze studiów i wstąpiła do Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Rodzice nie mieli nic także:Znamy datę beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej! I opisujemy cud dokonany za jej wstawiennictwemUczyła się podstaw pielęgnacji chorego – jak rozbierać go pod kocem, kąpać w łóżku, zmieniać pościel, gdy pacjent leży na boku. Niektóre manewry ćwiczyła w domu, na cierpliwej i zadowolonej matce. Na zawsze zapamiętała też, że odleżyny są hańbą dla pielęgniarki i że należy pracować tak, aby chory nie czuł Hanna jeszcze bardziej zbliżyła się do pacjentów. „Wycierałam kurz z wiszącej lampy w pokoju brata. Klosz spadł mi na rękę, przeciął dwa palce lewej ręki. Wskazującego nie mogłam rozprostować – z przeciętym ścięgnem sterczał sztywno (…) ścięgno zostało zszyte, ale – palec pozostał na zawsze krzywy, zgięty… Moja niania biadała: „I jak to Hanusia wyjdzie za mąż z takim palcem”. Prorocze słowa: przeszkoda małżeńska okazała się istotnie niezwalczona. Czemu się nad tym rozwodzę? Bo mnie to zbliżyło do chorych. Po zabiegu, przywieziona do domu, całą noc cierpiałam srodze – i po narkozie, i z bólu. I pamiętam, że odczuwałam rodzaj zadowolenia, że teraz ja wiem, co to jest cierpienie. I że będę lepiej wiedziała, jak to jest u innych, więc to dobrze, to bardzo dobrze…”.Profesor z papierowym krawatemChoć Hanna uwielbiała robić koleżankom dowcipy, nie uciekała od nauki. Była w tym naprawdę dobra. Nie dziwi więc fakt, że otrzymała roczne stypendium w Paryżu. To właśnie tam po raz pierwszy zetknęła się z pielęgniarstwem społecznym. Po powrocie przyjęła posadę instruktorki w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Potem wyjechała jeszcze na stypendium do latach 30. pracowała jako redaktor naczelna nowego czasopisma Pielęgniarka Polska. Jej pracę przerwał wybuch II wojny światowej. W listopadzie 1939 r. ojciec Hanny został aresztowany w ramach Sonderaktion Krakau. Zmarł po kilku miesiącach w obozie także:Położna z Auschwitz. Historia kobiety, która przyjęła w obozie ponad 3 tys. porodówHanna i jej matka pojechały do Niemiec pożegnać ciało profesora. Wanda tak wspominała to wydarzenie: „Ignaś?! Ten starzec dziewięćdziesięcioletni najmniej… Ten Ignaś, już 74-letni, ale tak silny, krzepki! Czy bym Cię była od razu poznała, gdybyś leżał w szeregu z innymi, a nie sam jeden w tym małym garażu? (…) Nie płakałam ani ja, ani Hania (teraz płaczę…). Niewypowiedziane jakieś uczucie grozy, już wyjść, pożegnać Ignasia… (…) Pogłaskałam po zmarszczonych rękach. Hania je gładzi: „Tatusiu, Tatusiu…” Pogłaskałam po krótko ostrzyżonej, mięciuchnej, gęstej siwej czuprynie, musnęłam ją pocałunkiem… Leżał Ignaś w białej papierowej koszuli, z białym papierowym krawatem, po pas przykryty papierowym prześcieradłem. Nieznośne uczucie męki niewypowiedzianej”.Wkrótce w Katyniu zginął także starszy brat Hanny, i cioteczkaHanna zaangażowała się w pracę na rzecz przesiedlonych i uchodźców. Szkoliła ochotniczki i przydzielała im pod opiekę poszczególne krakowskie dzielnice. Tak rodziło się pielęgniarstwo biegiem czasu Chrzanowskiej zaczęło zależeć na uzyskaniu wsparcia od krakowskich parafii. Postanowiła poprosić o pomoc „Wujka” – Karola Wojtyłę. „Spóźnił się. Czekałyśmy w jego dość dużym i dość zagraconym pokoju, w którymś z księżowskich domów na Kanoniczej. Rozmowa była krótka. We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw. (…) Nie mogę określić inaczej mojego uczucia jak: wściekła pasja. Niechby odmówił! Niechby nie pojął! Przygotowałam w sobie na ten wypadek mnóstwo strzał – zamieniłam się cała w kołczan”. Strzały nie były jednak potrzebne. Karol Wojtyła zaprowadził Hannę do ks. Ferdynanda Machaya, który wspierał ją przez poświęcała chorym wszystko: siły, czas i oszczędności. Biegała do nich od rana do wieczora, zanosiła im paczki na święta i imieniny. Wprowadziła też zwyczaj odprawiania mszy św. w ich domach. „Długie lata byłam instruktorką, dyrektorką. Kierowałam, rządziłam, egzaminowałam. Co za radość na stare lata dorwać się do chorych: myć, szorować, otrząsać pchły. Prostota, zwyczajność zabiegów – to najważniejsze dla chorego. Wycofać siebie, puścić się na szerokie wody miłości, nie z zaciśniętymi zębami, nie dla umartwienia, nie dla przymusu, nie traktować chorego jako „drabiny do nieba”. Chyba tylko wtedy, kiedy jesteśmy wolne od siebie, naprawdę służymy Chrystusowi w chorych”, swoją pracę, ale pamiętała też o odpoczynku. Uwielbiała skrywać się w Tyńcu (w latach 50. została oblatką benedyktyńską) i na górskich ścieżkach. Zachwycała się naturą i ceniła sobie ciszę – gdy była w Krakowie, jej telefon dzwonił bez przerwy, o najdziwniejszych porach. Nawet wtedy, gdy – otoczona przyjaciółmi – umierała na Chrzanowska, nazywana przez wszystkich „Cioteczką”, odeszła 29 kwietnia 1973 r. Zostawiła po sobie niezwykły życiorys:24. I. 73, wiek XX, godz. 21,03. Łobzowska 61 m. 6, II p. drzwi na prawo, tel. 331-39, 31-319 Kraków. Hanna Helena Chrzanowska, ur. 7. X. 1902 w Warszawie, Senatorska 38, II p. drzwi (…)Rysopis: Gęba niegdyś piękna. Włosy niegdyś niższe. Zawód: posługaczka oraz pośredniczka od pogodny skąpiec i „kobra” i Synod. Kondukt pogrzebowy poprowadził kard. Wojtyła. Przy jej trumnie powiedział: „Dziękujemy Ci Pani Hanno, że byłaś wśród nas, że byłaś taką jaką byłaś z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni”.Proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej rozpoczął się w 1998 r. W tej chwili Watykan bada okoliczności cudu za jej wstawiennictwem – to przypadek uzdrowienia mieszkanki Krakowa.[AKTUALIZACJA]7 lipca 2017 roku papież Franciszek zatwierdził dekret beatyfikacyjny Anny (Hanny) Chrzanowskiej, co oznacza, że cud przypisywany jej wstawiennictwu został oficjalnie uznany. Droga na ołtarze została Chrzanowska została beatyfikowana 28 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Mszę Świętą beatyfikacyjną sprawował – w imieniu papieża Franciszka – legat papieski, kard. Angelo Amato.
NIE MOGŁO NAS ZABRAKNĄĆ NA UROCZYSTOŚCI BEATYFIKACJI PIELĘGNIARKI HANNY CHRZANOWSKIEJ W dniu 28 kwietnia br. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach odbyło się niezwykłe wydarzenie W dniu 23 czerwca 2021 r. przypada 118 rocznica chrztu bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki i oblatki benedyktyńskiej związanej z klasztorem w Tyńcu. O godzinie w parafii pod wezwaniem św. Wojciecha w Wiązownie odbędą się uroczystości z okazji rocznicy Chrztu Świętego błogosławionej Hanny, jednocześnie dzień ten jest świętem całego środowiska pielęgniarek i położnych. Błogosławiona Hanna Helena Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. W Warszawie dorastała, ale szkołę średnią ukończyła i studia polonistyczne podjęła w Krakowie. Zawierucha II wojny światowej pozostawiła ją na stałe w tym mieście. Ojciec, Ignacy Chrzanowski, był wybitnym znawcą historii i historii literatury polskiej, literatem i publicystą, nauczycielem w warszawskich szkołach oraz profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Matka, Wanda ze Szlenkierów, pochodziła z rodziny zasłużonych dla Polski, zamożnych przemysłowców znanych z działalności dobroczynnej. Ciotka Hanny, Zofia, ufundowała szpital dziecięcy w Warszawie, zorgani¬zowała też Warszawską Szkołę Pielęgniarstwa. Od niej wzięła Hanna upodobanie do zawodu pielęgniarki. Rodziny Chrzanowskich i Szlenkierów związane były z Wiązowną od końca XIX wieku do lat sześćdziesiątych XX wieku. Ołtarz główny znajdujący się w wiązowskim kościele, z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, a także obraz patrona kościoła, świętego Wojciecha, autorstwa Wojciecha Gersona, ołtarze boczne oraz konfesjonały – ofiarował parafii nie kto inny, lecz stryj Hanny Chrzanowskiej, Jan Józef, oraz jej dziadek Karol Jan. W tym właśnie wiązowskim kościele Hanna Chrzanowska została ochrzczona 23 czerwca 1903 roku. Rodzina Chrzanowskich przyjeżdżała do Wiązowny na letnisko, do willi „Mieczysławów” nad Mienią. Właśnie tutaj Hanna Chrzanowska, przyszła błogosławiona, spędzała beztroskie wakacje i tu wielokrotnie powracała w dorosłym życiu. W 1920 roku siedemnastoletnia Hanna rozpoczęła pracę pielęgniarki – nie był to jeszcze wyuczony zawód, a jedynie umiejętności nabyte po odbyciu krótkiego kursu sanitarnego, po to by pomagać rannym w wojnie polsko-bolszewickiej. Kolejne lata utwierdziły ją w zawodowym powołaniu. Ukończyła Warszawską Szkołę Pielęgniarską, wyjeżdżała na kolejne stypendia zagraniczne, zdobyte doświadczenie wkładała w organizowanie pielęgniarstwa otwartego. Idea ta oparta była na pomocy w środowisku chorego, najczęściej w jego domu. Za zgodą i przy wsparciu władz kościelnych Hanna zaczęła angażować w posługę choremu parafie w Krakowie i w całej archidiecezji. Odnajdowała chorych, o których świat zapomniał, zamkniętych w domach, pozbawionych opieki, zaniedbanych pod każdym względem. Wydawać by się mogło, że nie ma takich przypadków w cywilizowanym świecie, a jednak Hanna trafiała do ludzi cierpiących w skrajnej nędzy, przykutych do łóżka, na których widok niejeden nie tylko odwracał wzrok, ale i uciekał. Jej praca była służbą przy łóżku pacjenta: mycie, opatrywanie, pomoc w codziennych czynnościach, a także walka z odleżynami, będącymi – jej zdaniem – hańbą pielęgniarki. Jako instruktorka i wychowawczyni kładła nacisk na wychowanie młodych pielęgniarek w duchu autentycznej służby choremu z uwzględnieniem zarówno jego potrzeb zdrowotnych, jak i duchowych. Duchowość bł. Hanny Chrzanowskiej uformowała się w dużym stopniu w oparciu o regułę benedyktyńską, od 1956 r. była oblatką Opactwa Tynieckiego. Służąc chorym, służyła w nich samemu Chrystusowi. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku W Krakowie. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ksiądz kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież i święty. Ciało Hanny Chrzanowskiej złożono na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie (obecnie spoczywa w kościele pod wezwaniem świętego Mikołaja w Krakowie). W 1998 roku ksiądz kardynał Franciszek Macharski, na prośbę krakowskich pielęgniarek, otworzył proces beatyfikacyjny. Proces został zakończony na szczeblu diecezjalnym w 2002 roku, po czym dokumentację przekazano Kongregacji do spraw Świętych przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie. W 2015 roku ogłoszono dekret o heroiczności cnót i życia kandydatki na ołtarze. W lipcu 2017 roku papież Franciszek ogłosił dekret beatyfikacyjny. Cud, pieczętujący postępowanie beatyfikacyjne wydarzył się w Krakowie w 2001 roku, gdzie uzdrowiona została 66-letnia kobieta, która znalazła się w stanie wegetatywnym po wylewie i zawale. Rokowania były bardzo złe. Zdaniem lekarzy, nawet gdyby odzyskała przytomność, to miała nigdy już nie wrócić do sprawności pozwalającej na samodzielne życie. Koleżanka kobiety, pielęgniarka, zaapelowała do Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek o modlitwę za wstawiennictwem Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Gdy chora odzyskała przytomność, oświadczyła że śniła jej się Hanna Chrzanowska, od której otrzymała zapewnienie: „Wszystko będzie dobrze”. Paraliż ustąpił, wkrótce kobieta całkowicie wyzdrowiała. Uroczystość beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej odbyła się 28 kwietnia 2018 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach. Pielgrzymka oblatów przed chrzcielnicą i relikwiami bł. Hanny Chrzanowskiej (w głębi po prawej stronie), 18 maja 2019 r. Chrzcielnica i relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej Hanna Helena Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. Była córką znakomitego polonisty prof. Ignacego Chrzanowskiego h. Korab i posażnej panny Wandy Szlenkier z rodziny zamożnych przemysłowców, wyznania ewangelicko-augsburskiego. Dziewczynkę ochrzczono w kościele parafialnym pw. św. Wojciecha w Wiązownej. Fot. Adam Wojnar / BP AKW środę odbędzie się przeniesienie doczesnych szczątków Hanny Chrzanowskiej z krypty w kościele św. Mikołaja w Krakowie do relikwiarza w kaplicy, która będzie poświęcona przyszłej błogosławionej. To kolejny etap przygotowań do uroczystości beatyfikacyjnych krakowskiej pielęgniarki, bliskiej współpracownicy księdza, biskupa i kardynała Wojtyły. Jej beatyfikacja nastąpi 28 kwietnia w powiedział KAI proboszcz kościoła św. Mikołaja w Krakowie ks. Józef Gubała, doczesne szczątki Hanny Chrzanowskiej zostaną przeniesione z krypty kościoła do specjalnie przygotowanego relikwiarza, umieszczonego w jednej z kaplic, która będzie dedykowana przyszłej błogosławionej. Znajduje się w niej zabytkowy pentaptyk późnogotycki z przełomu XV i XVI wieku. Relikwiarz w kształcie trumienki, wykonany z białego marmuru, będzie złożony pod ołtarzem i pozostanie zasłonięty do dnia beatyfikacji krakowskiej relikwii odbędzie się w asyście z udziałem bp. Jana Zająca i będzie miało charakter uroczysty. „Każdy dzień, który zbliża nas do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej, powoduje, że coraz więcej osób interesuje się nią i przychodzi do kościoła, by modlić się za jej wstawiennictwem” – mówi ks. Gubała. Poinformował, że wiele osób z kraju i zagranicy wysyła swoje intencje przez internet, wpisują się także do księgi wyłożonej w kościele. Wpisy te zajmują już ponad trzydzieści dzień beatyfikacji krakowskiej pielęgniarki przygotowywany jest specjalny relikwiarz w kształcie pielęgniarskiego czepka. W jego centrum będzie znajdowało się serce, a w nim – relikwie błogosławionej. Projektantem i wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak. Przygotowywany jest także obraz beatyfikacyjny autorstwa Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on młodą Hannę w czepku każdy czwartek w kościele św. Mikołaja odmawiany jest różaniec z rozważaniami opartymi na tekstach przyszłej błogosławionej, a 28 dnia każdego miesiąca odbywały się spotkania przygotowujące do jej beatyfikacji. „Im bliżej beatyfikacji, tym bardziej rozwija się kult Hanny Chrzanowskiej” – stwierdza zauważa, że Hanna Chrzanowska jest znana w świecie, bo kształciła się m. in. w Stanach Zjednoczonych, Francji i Belgii. Przyczynia się do tego dodatkowo fakt, że jej ojciec Ignacy Chrzanowski był wybitnym profesorem polonistyki. Jego prochy również spoczywają w kościele św. Mikołaja, gdyż przed pogrzebem Hanny zostały włożone do jej ks. Gubały, kult Hanny Chrzanowskiej wykracza poza środowiska pielęgniarek i położnych oraz osób związanych ze służbą zdrowia. „Ona przełożyła filantropię na miłosierdzie i to jest przesłanie uniwersalne dla wierzących i niewierzących, by dostrzegać drugiego człowieka i jego potrzeby” – św. Mikołaja jest ośrodkiem kultu Hanny Chrzanowskiej ze względu na mieszczące się tu duszpasterstwo pielęgniarek i położnych. Pielęgniarki zrzeszone w Katolickim Stowarzyszeniu Pielęgniarek i Położnych rozpoczęły starania o beatyfikację Chrzanowskiej, a 7 kwietnia 2016 roku jej szczątki zostały przeniesione z Cmentarza Rakowickiego do tej świątyni. Położona jest ona przy „ulicy cierpienia”, gdzie mieszczą się liczne szpitale i kliniki. „Pan Bóg znalazł to miejsce, by mogli się tu modlić nie tylko pracownicy służby zdrowia, ale także chorzy i ich rodziny w drodze do szpitala” – twierdzi ks. Chrzanowska urodziła się 7 paździrnika 1902 r. Była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 1998 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej. 1 października 2015 Stolica Apostolska ogłosiła dekret o heroiczności jej cnót. Po zbadaniu okoliczności cudu za jej wstawiennictwem papież Franciszek zatwierdził 7 lipca br. dekret beatyfikacyjny służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Jej beatyfikacja odbędzie się 28 kwietnia, w przeddzień 45. rocznicy śmierci, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w będzie przewodniczył legat papieski, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Staraniem Wydawnictwa Franciszkanów Bratni Zew, 31 marca 2022 r., w 101. rocznicę śmierci Ojca Wenantego Katarzyńca ukaże się „Modlitewnik Ojca Wenantego”. O tym, że modlitwa za wstawiennictwem Wenantego Katarzyńca jest niesamowicie skuteczna, przekonały się tysiące osób. Już wkrótce na rynku wydawniczym ukaże się modlitewnik zawierający modlitwy i akty strzeliste
Ona była damą. Czuła się na swoim miejscu, gdy wykonywała najprostsze czynności salowej, ale także podczas premier teatralnych i koncertów w filharmonii, gdzie była często widywana. Nie wywoływała zdziwienia, gdy podawała choremu basen i gdy rozmawiała o malarstwie czy literaturze. Czy to możliwe, że jedna wątła kobieta jest zdolna robić rzeczy, do których realizacji zwykle potrzeba wielu ludzi? Czy to możliwe, że jeden człowiek potrafi przez lata mężnie dźwigać ciężary nie tylko swoje, ale także cudze? Czy to możliwe, że jedno ludzkie serce jest tak pojemne, że mieści w sobie nieprzebrane pokłady miłości i współczucia? Okazuje się, że możliwe. Przekonuje o tym historia życia krakowskiej pielęgniarki Hanny Chrzanowskiej, dzisiaj kandydatki na ołtarze. W atmosferze dobroci Była jesienna noc. W uśpionej Warszawie, gdy zegar odliczał pierwsze minuty nowego dnia, 7 października 1902 roku, w kamienicy przy ul. Senatorskiej 38, przyszła na świat Hanna Helena Chrzanowska – drugie dziecko Wandy i Ignacego Chrzanowskich. Ojciec Hanny, filolog i historyk literatury, spokrewniony był ze strony matki z Joachimem Lelewelem i Henrykiem Sienkiewiczem. Matka Hanny – Wanda – była córką znanego w Warszawie, bardzo zamożnego przemysłowca Karola Szlenkiera oraz siostrą Zofii Szlenkierówny, która ufundowała w Warszawie Szpital Dziecięcy im. Karola i Marii. Jak okazało się po latach, to właśnie ciotka Zofia stała się dla Hanny Chrzanowskiej jedną z najważniejszych osób w życiu i miała wielki wpływ na jej późniejsze decyzje. W rodzinie Chrzanowskich i Szlenkierów od pokoleń panował „duch dobroczynności”, którym mała Hania przesiąkała od najmłodszych lat. Nie od razu jednak jej życiowy cel – pielęgnowanie chorych i niesienie im pomocy – został przez nią jasno odczytany. Życiowa decyzja Ważnym momentem w życiu rodziny Chrzanowskich stała się ich przeprowadzka do Krakowa w 1910 roku, gdzie Ignacy Chrzanowski objął Katedrę Historii Literatury Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podstawowe wykształcenie Hanna otrzymała w swoim domu rodzinnym, zaś naukę w szkole średniej w latach 1917-1920 kontynuowała w krakowskim gimnazjum Sióstr Urszulanek. Po zdaniu matury w 1920 roku podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale po dwóch latach przerwała je, by rozpocząć naukę w nowo otwartej Szkole Pielęgniarstwa w Warszawie. Właśnie tam Hanna Chrzanowska odnalazła ostatecznie swoje powołanie. Jadąc jednak do Szkoły Pielęgniarskiej nie przypuszczała jeszcze, że dziełem jej życia będzie propagowanie i tworzenie pielęgniarstwa domowego, a potem parafialnego. Wręcz przeciwnie, wtedy w ogóle ją to nie pociągało – marzyła raczej o pracy w szpitalu, o spełnianiu podstawowych posług i o służbie najbardziej opuszczonym pacjentom. O ile jej decyzja wyjazdu do Warszawy, o dziwo, nie spotkała się ze sprzeciwem najbliższych, o tyle nie pochwalało jej liczne grono znajomych rodziny, którzy nie szczędzili w związku z tym swoich złośliwości: „To już Chrzanowscy tak nisko upadli, że córkę dają na pielęgniarkę?”. Szkoła twardego życia Najważniejsze, że Hanna była szczęśliwa, mogąc uczyć się pielęgniarskiego fachu. Jednak w szkole uczyła się nie tylko tego, jak prawidłowo robić zastrzyki czy dawkować leki. Tam uczyła się czegoś znacznie ważniejszego – uczyła się twardego życia. Trudne warunki mieszkaniowe internatu, rygor szkolny i szereg surowych zakazów hartowały ją do naprawdę ciężkiej pracy i kształtowały w niej postawę radzenia sobie z problemami codzienności, o których nie pisano w podręcznikach. W późniejszych latach nieraz musiała korzystać z owej wypracowanej, wewnętrznej siły, kiedy znajdowała chorych w gnijących suterenach i na poddaszach krakowskich kamienic. Kiedy w szkole skończyły się zajęcia teoretyczne i ćwiczenia, wielkimi krokami zbliżała się upragniona praktyka, o której Hanna wiele słyszała od starszych koleżanek. Z radością budziły się w niej uśpione marzenia o pielęgnowaniu chorych w szpitalu. Pierwsze praktyki pozostawiły w jej pamięci niezatarte wspomnienia. Przyniosły radość i możliwość sprawdzenia teoretycznej wiedzy w środowisku szpitala, wśród prawdziwie potrzebujących pomocy pacjentów. To było to, co naprawdę chciała w życiu robić, co wpajano jej od dzieciństwa. Hanna Chrzanowska w swoim pamiętniku tak opisała czas spędzony w Warszawskiej Szkole Pielęgniarstwa: „Kiedy myślę teraz o naszym wychowaniu w szkole – sądzę, że miało ono swoje niedobre, ale i bardzo dobre strony. Niedobre – bo był przesadny, twardy rygor. Ale stroną bardzo dobrą było nastawienie nas od samego początku ku chorym (…)”. Pedagog i redaktor Pod koniec nauki w Szkole Pielęgniarstwa zaproponowano Hannie wyjazd na roczne stypendium Fundacji Rockefellera do Paryża. Decyzja na wyjazd wiązała się z podjęciem w przyszłości przez Hannę pracy instruktorki pielęgniarstwa społecznego, w tworzonej wówczas w Krakowie Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. Po rocznym pobycie we Francji, Hanna wróciła do Krakowa i tam, zgodnie z wcześniejszymi planami, objęła przygotowaną dla niej posadę. Niebawem udała się także w kolejną podróż, tym razem do Belgii, aby przypatrzeć się pracy higienistek szkolnych. Podróże te i zdobyta podczas nich fachowa wiedza owocowały w jej pracy pedagogicznej. Hanna Chrzanowska wykładała pielęgniarstwo zdrowia publicznego, uczyła także w Poradni Towarzystwa Walki z Gruźlicą oraz w Poradni dla Niemowląt. Dzięki swojemu pedagogicznemu talentowi i pogodnemu usposobieniu cieszyła się szacunkiem i sympatią swoich uczennic. Niestety Hanna po trzech latach intensywnej pracy w charakterze instruktorki zawodu, poważnie podupadła na zdrowiu. Musiała nagle zostawić swoje uczennice i wyjechała na kilkumiesięczne leczenie do sanatorium. Po powrocie z leczenia Hanna Chrzanowska poświęciła się pracy publicystycznej, obejmując posadę redaktora naczelnego nowego czasopisma pielęgniarskiego „Pielęgniarka Polska”. Niewielkie rozmiary czasopisma mieściły w sobie niesamowicie wiele treści, przede wszystkim zawodowych. Nie trudno się domyślić, dlaczego wśród wielu zagadnień poruszanych w „Pielęgniarce Polskiej” tak wiele poświęconych było pielęgniarstwu społecznemu. Hanna miała świadomość, że ta dziedzina pielęgniarstwa była jeszcze mało znana polskim pielęgniarkom. Sama przyznała, że kończąc szkołę jako dyplomowana pielęgniarka, nie miała pojęcia o zadaniach pielęgniarstwa społecznego, które poznała bliżej dopiero na zagranicznych stypendiach, a potem tak bardzo pokochała. Hanna Chrzanowska redagowała czasopismo blisko 10 lat, aż do wybuchu II wojny światowej, która przerwała jego ukazywanie się. Lata wojny i okupacji Wojna zastała Hannę Chrzanowską w Warszawie i niemal od razu ukazała jej swe okrutne oblicze. Kolejno docierały do niej wieści o śmierci jej najbliższych: ukochanej ciotki Zofii Szlenkierówny, ojca Ignacego i brata Bogdana. Mimo tych tragicznych wydarzeń Hanna nie załamała się. Przeciwnie, ogrom osobistego nieszczęścia zmobilizował ją do ofiarnego niesienia pomocy potrzebującym. Wróciła do Krakowa i tam zaangażowała się w pracę Sekcji Pomocy Wysiedlonym Polskiego Komitetu Opiekuńczego, jako przewodnicząca w dziale opieki domowej. Pomoc obejmowała nie tylko pojedynczych potrzebujących i rodziny, ale także całe transporty liczące nieraz 1500-2000 osób zakwaterowanych w obozach przejściowych. Działały kuchnie, ogrzewalnie, noclegownie i punkty medyczne. Ważnym miejscem pomocy stał się Dworzec Główny w Krakowie, gdzie oprócz wielorakiego wsparcia można było także uzyskać przydatne informacje, ułatwiające funkcjonowanie w okupowanym mieście. Hanna kierowała pracą wielu ochotniczek, które zgłaszały się do pomocy. Większość z nich nie miała żadnego przygotowania więc szkoliła je, przydzielając im pod opiekę chorych z odpowiednich dzielnic Krakowa. Hanna wysyłała opiekunki także na wizyty domowe, pozwalające na rozpoznanie rzeczywistych potrzeb mieszkańców. Niestrudzenie inicjowała również poszukiwania tych, którzy sami nie zgłaszali się po pomoc, a którzy – jak to często ukazywały realia – znajdowali się w sytuacji rozpaczliwej nędzy. Sekcja Pomocy Wysiedlonym była oficjalnym organem akceptowanym przez Niemców, choć zakres jej pracy został obwarowany mnóstwem ograniczeń i zakazów. Szczególnie delikatną kwestią była opieka nad dziećmi, którą okupanci bardzo utrudniali. Hanna Chrzanowska starała się sprostać i tym problemom. Znajdowała rodziny zastępcze dla osieroconych i zagubionych w czasie wojny dzieci. Pisała listy do zamożnych rodzin z prośbą o przyjęcie na obiady jakiegoś zaniedbanego dziecka. Przeprowadzała szczegółowe rozeznanie wśród rodzin zgłaszających chęć adopcji i nie oddawała dzieci rodzinom, które podejrzewała o chęć korzyści i uzyskania łatwej siły roboczej. Organizowała dla dzieci także kolonie letnie. Przyczyniła się do tego serdeczna przyjaciółka Hanny, Maria Starowieyska, która posiadała szerokie znajomości w kręgach ziemiaństwa. Dzięki tym kontaktom, w niektórych dworach organizowano nawet dwudziestoosobowe kolonie. Od początku wojny Hanna Chrzanowska pracowała także na oddziale noworodków Kliniki Położniczej przy ul. Kopernika w Krakowie. Z całego serca pragnęła ratować nowonarodzone dzieci, a było to tym trudniejsze, że funkcję ordynatora oddziału pełnił lekarz niemiecki. Na ile było to możliwe, Hanna otaczała też opieką dzieci żydowskie, które często udawało jej się ukryć w krakowskich klasztorach. Po wieloletnim okresie okupacji nadeszło wreszcie długo oczekiwane wyzwolenie. Kraków odzyskał niepodległość w styczniu 1945 roku, ale Hanna, jako przewodnicząca Sekcji Pomocy Wysiedlonym, pracowała aż do końca marca, udzielając pomocy powracającym z Rzeszy przymusowym robotnikom i repatriantom. Wiadomo, że przez cały ten czas niezmordowanie i bezinteresownie pracowała wszędzie tam, gdzie w potrzebie był człowiek, do którego miała możliwość dotarcia. Nienormowana godzinowo praca, często, gdy wymagała tego sytuacja, także nocami, pochłonęła ją całkowicie. Jedna z koleżanek Hanny, Alina Rumun, również pielęgniarka, tak wspominała jej pracę z lat okupacji: „Nie trudno się domyślić, ile łez musiała otrzeć, ilu potrzebom zaradzić, ilu zrozpaczonym dać promyk nadziei! Lata wojny wpłynęły decydująco na jej postawę wewnętrzną. Cierpienia własne i całego narodu pogłębiły jej wiarę i bardziej jeszcze zbliżyły do Boga”. Pionierka pielęgniarstwa domowego Czas okupacji pozostawił po sobie wielkie spustoszenie we wszystkich dziedzinach życia Polaków. Potrzeb było bardzo wiele, szczególnie zaś w sferze opieki medycznej. Pewnie dlatego już w kwietniu 1945 roku reaktywowana została Uniwersytecka Szkoła Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Hanna Chrzanowska niezwłocznie zgłosiła się do przygotowania szkoły do zajęć. A zadanie to było nie lada trudnością, bo ze szkoły pozostał tylko budynek, który wymagał całkowitej adaptacji. Nie było ani mebli, ani planów szkolenia, ani pomocy naukowych, tak potrzebnych do nauki zawodu. Latem 1946 roku Hanna wyjechała z grupą koleżanek na stypendium UNRRA do USA, gdzie miała okazję przypatrzeć się, jak działa nowojorskie pielęgniarstwo domowe. „Poza ogólnym pogłębieniem wiedzy – komentowała później Hanna – wyniosłam stamtąd utwierdzające mnie w przyszłych walkach pewniki: że pielęgniarstwo domowe jest pracą bardzo mądrą, bardzo szeroką, że są tutaj potrzebne, tak jak w innych działach, wysokie kwalifikacje”. Początki pielęgniarstwa domowego w Polsce okazały się trudne ponieważ nikt wcześniej nie wychodził z pomocą naprzeciw pacjentom domowym, nikt nie znał ich rodzinnych środowisk życia, tak jak to było w Europie, Kanadzie i USA. Hanna Chrzanowska jako pionierka pielęgniarstwa domowego rozpoczęła od zdefiniowania tej zupełnie nowej w Polsce dyscypliny: „Pielęgniarstwo domowe nie było nigdy u nas rozwinięte na szerszą skalę. Od razu określam więc to, co stanowi jego cechy: pielęgniarka pełni określone funkcje przy chorym; przede wszystkim zabiegi higieniczne. Ma pod opieką kilku chorych dziennie, a więc nie pełni stałych dy żurów, tylko w poszczególnych domach spędza przeciętnie 1-1,5 godziny, pielęgnuje przede wszystkim chorych chronicznie. Przyjmuje ich pod opiekę w razie rzeczywistej potrzeby, niezależnie od stopnia zamożności. Pielęgnowanie chorych w domu nie jest zajęciem pobocznym, ale głównym. Pielęgniarka otrzymuje pobory od instytucji, z ramienia której pracuje, a ewentualne opłaty zamożniejszych chorych pobiera dana instytucja”. Wielu chorych, z którymi Hanna i jej uczennice miały na przestrzeni lat kontakt w pielęgniarstwie domowym, cierpiało nie tylko fizycznie – byli oni przede wszystkim zaniedbani, brudni i samotni. W tych okolicznościach największym wyzwaniem było niesienie chorym takiej pomocy, która nie pozbawiałaby ich wieloletnich domowych przyzwyczajeń, nie odbierałaby im poczucia bezpieczeństwa ale zapewniała szacunek i intymność. Hanna Chrzanowska w swojej idei niesienia pomocy chorym, zwracała uwagę przede wszystkim na sposób odbierania tej pomocy przez pacjentów. W całej jej pracy na pierwszy plan wysuwało się całościowe spojrzenie na chorego. To, co zrozumiała w kontaktach z chorymi i co starała się przekazać w swojej pedagogicznej pracy, to zapewnienie choremu takiego dobra, które przez niego samego będzie odczuwane jako dobro. Była przeciwniczką „uszczęśliwiania” chorego według własnych pomysłów. Przejmująca jest jej refleksja w tym względzie: „Nasz osąd obiektywny, to czasem pseudoosąd. Zasadniczy błąd, który niestety często popełniają różni pracownicy społeczni to szybka, nieprzemyślana propozycja umieszczenia chorego w zakładzie, gdzie będzie ciepło, czysto i syto. Ale nie będzie ciepło pod własną pierzyną. Co z tego, że będzie czysto, skoro nie będzie nad łóżkiem ulubionych obrazków, ani starego kilimka z zatkniętymi palmami z wielu palmowych niedziel, ani starych gratów, tyle przypominających”. Epizod kobierzyński W 1957 roku Hanna Chrzanowska została dyrektorką Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie, a stanowisko instruktorki pielęgniarstwa domowego objęła po niej Zofia Szlendak. Pomimo wyjazdu do Kobierzyna, Hanna nie straciła kontaktu z działalnością pielęgniarstwa domowego. Rozłąka nie trwała jednak długo. Po rocznej pracy w Kobierzynie, w 1958 roku Hanna wróciła do Krakowa, ponieważ Ministerstwo Zdrowia rozwiązało Szkołę Pielęgniarstwa Psychiatrycznego. Nie jest żadną tajemnicą, że Hanna jako dyrektorka zabierała swoje podopieczne na pielgrzymki i modliła się z nimi, budząc w nich pragnienie służby chorym w duchu Ewangelii. Niewątpliwie więc jednym z powodów zlikwidowania kobierzyńskiej placówki stała się właśnie wiara Hanny, stanowiąca dla ówczesnych władz sporą „przeszkodę” we wdrażaniu komunistycznego systemu wychowania i kształcenia. Z momentem utraty pracy w Kobierzynie dla Hanny Chrzanowskiej rozpoczął się okres nauczycielskiej emerytury. Ona sama jednak nie bardzo przejęła się utratą dyrektorskiej posady. Mówiła wówczas: „Teraz będę robiła to, co lubię najbardziej, będę pielęgnowała chorych”. Pielęgniarstwo parafialne Końcówka lat 50-tych była dla Hanny Chrzanowskiej okresem przełomowym nie tylko z uwagi na utratę pracy w Kobierzynie i przejście na nauczycielską emeryturę, ale także z powodu głębokich przeżyć wewnętrznych. W swoim pamiętniku wspominała tamten czas, jako moment ogromnego cierpienia, nie zdradzając jednak, co było jego źródłem. Powściągliwa i dyskretna w mówieniu o sobie i swoich sprawach zapisała jedynie: „Są cierpienia tak ostre, że na szczęście dla człowieka, już się całej ich ostrości nie odczuwa, jak się nie słyszy ultradźwięków. Widzi je, słyszy i ocenia jeden tylko Bóg na szlakach swej własnej, dla nas niedostępnej, absolutnej sprawiedliwości. Bóg Syn, który – On jeden – wypił kielich do dna. To pewne, że Jemu oddane cierpienie nie idzie na marne, inaczej przeczyłby sam sobie. Cierpienie oczyszczone, wraz z grzechami przybite do Krzyża. Nie byłabym w prawdzie, gdybym nie chciała połączyć tego bólu z ową myślą, która mi zaświtała na wałach wiślanych koło Tyńca: oprzeć opiekę nad chorymi o Kościół. Odtąd zaczęłam gwałtownie w sobie i na zewnątrz domagać się i walczyć o urzeczywistnienie tej myśli”. Już kilka lat wcześniej Hanna Chrzanowska próbowała nawiązać kontakty ze zgromadzeniami zakonnymi i zachęcić je do opieki nad chorymi. Wówczas jednak nie udało się zrealizować tego pomysłu. Potrzeba było czasu, by zarówno świeccy, jaki i duchowni zdali sobie sprawę, że istnieje wielu zaniedbanych chorych, dla których dotychczasowa pomoc okazuje się niewystarczająca. Początkowo trudno było również Hannie znaleźć zrozumienie w parafiach. Pracowały tam osoby w zespołach charytatywnych, ale zwykle byli to ludzie starsi z ograniczonymi możliwościami niesienia pomocy innym. Także wielu proboszczów nie rozumiało na czym polega konieczność pielęgnacji przewlekle chorych, twierdząc nieraz, że nie mają u siebie żadnych potrzebujących. Hanna nie ustawała jednak w poszukiwaniu dodatkowej opieki dla chorych. W krótkim czasie udało jej się zyskać aprobatę ówczesnego biskupa krakowskiego Karola Wojtyły, który sam odwiedzał chorych w domach i mobilizował do pomocy innych kapłanów. Jednym z nich był ks. Ferdynand Machay, który na długie lata stał się fundatorem pomocy organizowanej dla chorych. Udzielał on wsparcia chorym na różne sposoby, zarówno moralnie, duchowo jak i finansowo. Daleki był od podziałów administracyjnych parafii, co było bardzo ważne szczególnie w początkowym okresie rozwoju pielęgniarstwa parafialnego, gdy chorych było niewielu, ale za to z różnych dzielnic Krakowa. Zapytany kiedyś o to, czy będzie udzielał pomocy chorym tylko w granicach swojej parafii odpowiedział: „Granice parafii? Przecież miłość Chrystusa nie zna granic!”. Wielkoduszność ks. Machaya była ogromna, ale Hannie chodziło jeszcze o coś więcej – o związanie opieki nad chorymi z poszczególnymi parafiami i przede wszystkim o przekonanie do tego pomysłu jak największej liczby proboszczów. Dużą zasługą Hanny było wprowadzenie zwyczaju sprawowania Mszy świętych w domach chorych, o co bardzo walczyła u władz kościelnych, a co kiedyś bywało jedynie uprzywilejowaną rzadkością. Z czasem Msze stały się dużo bardziej dostępne dla chorych, szczególnie chronicznych, którzy nieraz całymi latami pozostawali w swoich łóżkach. Na szerokich wodach miłości Dzięki determinacji Hanny Chrzanowskiej dzieło pielęgniarstwa parafialnego prężnie się rozwijało. Warto przywołać dane statystyczne z tamtego okresu: w 1957 roku w ramach pielęgniarstwa parafialnego objętych opieką było 25 chorych, w 1958 roku – 69, w 1960 roku – 177, w 1969 roku – 485, zaś w 1970 roku było już 563 stałych podopiecznych oraz 491 chorych regularnie odwiedzanych, ale bez pielęgnacji. Tylu chorych pielęgnowanych i odwiedzanych regularnie, wymagało coraz to nowych rąk do pracy. Hanna Chrzanowska pozyskiwała do pomocy wolontariuszy spośród kleryków, studentów i sióstr zakonnych. Ponieważ większość z wolontariuszy nie miała żadnego przygotowania medycznego, organizowała dla nich krótkie kursy. W efekcie tego, podczas 23 kursów przeszkolono ponad 700 osób, w tym siostry zakonne, nowicjuszki, braci zakonnych i osoby świeckie. Podczas kursów Hanna Chrzanowska podkreślała i doceniała rolę osób opiekujących się chorymi. Można powiedzieć nawet, że walczyła z często spotykanymi wśród nich kompleksami, wywołanymi wykonywaniem najprostszych posług. Tłumaczyła im niejednokrotnie: „Długie lata byłam instruktorką, dyrektorką. Kierowałam rządziłam, egzaminowałam. Cóż to za radość na stare lata dorwać się do chorych: myć, szorować, otrząsać pchły! Prostota i zwyczajność zabiegów – to najważniejsze dla chorego. Trzeba wycofać siebie, puścić się na szerokie wody miłości, nie z zaciśniętymi zębami, nie dla umartwienia, nie dla przymusu! Chyba tylko wtedy, kiedy jesteśmy wolni od siebie, naprawdę służymy Chrystusowi w chorych”. Rekolekcje dla chorych Hanna Chrzanowska troszczyła się o to, by osoby chore, którymi się opiekowała, miały zaspokojone wszystkie potrzeby – bytowe, medyczne, ale także duchowe. Na początku lat 60- tych zaczęła myśleć o zorganizowaniu dla chorych kilkudniowych wyjazdów wypoczynkowo-rekolekcyjnych. Dobrze wiedziała, że zmiana otoczenia, kontakt z innymi osobami chorymi i wspólnie spędzony czas mogą przynieść im wiele dobrego – więcej nawet niż tygodnie żmudnego leczenia czy rehabilitacji. W 1964 roku w Trzebini, w Domu Rekolekcyjnym Księży Salwatorianów, odbyły się pierwsze rekolekcje dla chorych zorganizowane z inicjatywy Hanny. Pracy przy organizacji rekolekcji było dużo, ale „Cioteczka” nigdy się jej nie bała i poradziła sobie z nią doskonale. Od początku umiała nadać rekolekcjom specyficzny nastrój pogody, życzliwości, radości i odprężenia, a udział doświadczonych rekolekcjonistów tylko pogłębiał tę atmosferę. Hanna stopniowo wciągała we współpracę właścicieli aut, którzy bezinteresownie przewozili chorych, a także studentów i kleryków do pomocy przy wnoszeniu niepełnosprawnych po schodach. Wśród rekolekcjonistów znaleźli się znani i cenieni kapłani: ks. Adam Boniecki, o. Leon Knabit czy o. Karol Meissner. Rekolekcjami interesował się również i bardzo je wspierał arcybiskup krakowski, a później kardynał Karol Wojtyła. Osobiście odwiedzał chorych, modlił się z nimi i rozmawiał. W zadziwiający sposób Boża Opatrzność czuwała nad dziełem rekolekcji przez ręce i serca dobrych ludzi. Mimo wielu przeszkód i trudności wciąż znajdował się ktoś chętny do pomocy, nigdy też nie zabrakło żywności, potrzebnych leków czy sprzętów. Któregoś dnia na rekolekcjach, ni stąd ni zowąd, pojawił się młody kapłan z reklamówką wypchaną budyniami, które po prostu podarował chorym i… odjechał. Jak się później okazało kapłanem tym był Jan Wieczorek, obecnie biskup senior diecezji gliwickiej. Takich „cudów” podczas rekolekcji dla chorych w Trzebini zdarzało się dużo więcej. Dbałość o formację ducha Mówiąc o Hannie Chrzanowskiej, nie sposób nie wspomnieć o jej duchowości. Choć codziennie uczestniczyła we Mszy świętej i wiele czasu poświęcała na modlitwę czy pobożną lekturę, sama dość niechętnie opowiadała o swoich doświadczeniach związanych z wiarą. Ale mimo tej charakterystycznej powściągliwości w mówieniu o wierze, z zaangażowaniem troszczyła się o duchową formację własną i środowiska pielęgniarskiego. Organizowała dla pielęgniarek coroczne rekolekcje oraz konf e renc j e t e matyczne. Opracowała także „Rachunek sumienia pielęgniarki” i kilka publikacji z zakresu etyki zawodowej. Z czasem zostały zainicjowane również spotkania opłatkowe dla pielęgniarek, w których chętnie uczestniczył kardynał Wojtyła. Przejście Wydawało się, że intensywne życie Hanny Chrzanowskiej będzie trwać bez końca, że ta niewyczerpana energia, która ciągle w niej drzemała nawet po latach, czeka tylko na to, by wybuchnąć przy najbliższej okazji do niesienia pomocy potrzebującym. Ale już około roku 1963 u Hanny zdiagnozowano nowotwór. W jej chorobie bywały momenty lepsze i gorsze. W tych lepszych – pracowała bardzo intensywnie, w tych gorszych – nieco zwalniała i cieszyła się z opieki i pomocy najbliższych przyjaciół. 13 grudnia 1966 roku przeszła pomyślną operację. Wszystkie późniejsze lata uważała za dodatkowy dar od Boga, jako czas na uporządkowanie swojego życia i dokończenie wszystkich jeszcze niezałatwionych spraw przed tym ostatecznym „przejściem”, do którego przez całe życie starała się przygotować. Gdy okazywano jej współczucie z powodu cierpienia, często reagowała słowami: „Owszem, cierpię, ale to bardzo przybliża do Boga”. Kiedy odchodziła, sakramentów na drogę do Wieczności udzielił jej ks. Franciszek Macharski, późniejszy kardynał. Zmarła w II niedzielę wielkanocną, 29 kwietnia 1973 roku. Niech zacznie się proces! Wkrótce potem w grupie koleżanek i uczennic Hanny Chrzanowskiej zrodziła się myśl o wszczęciu jej procesu beatyfikacyjnego. To niezwykłe, że inicjatywa ta wyszła właśnie ze środowiska samych pielęgniarek, które znały Hannę, uczyły się od niej i były świadkami jej życia oddanego chorym. Wszystkie one były głęboko przekonane, że spotkały w osobie Hanny ucieleśnienie autentycznej świętości. Oficjalne otwarcie procesu beatyfikacyjnego Hanny Chrzanowskiej miało miejsce 3 listopada 1998 roku w Krakowie, 25 lat po jej śmierci. W zbieranie dokumentów, świadectw, pamiątek i rękopisów przydatnych w procesie, zaangażowało się wiele osób. Uczennica Hanny, Helena Matoga, została wicepostulatorką procesu na szczeblu diecezjalnym. Wspomina ona, że niezwykłą działalność swojej nauczycielki odkryła tak naprawdę dopiero wiele lat po jej śmierci, wcześniej – gdy miała z nią kontakt za życia – nie do końca zdawała sobie sprawę, jak daleko sięgały jej oddanie i miłość do osób najbardziej potrzebujących. Mamy buty bez sznurówek Kiedy 30 grudnia 2002 roku ks. kardynał Franciszek Macharski uroczyście zamykał diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego Hanny Chrzanowskiej, pozwolił sobie na osobisty komentarz dotyczący tego wydarzenia: „No to buty mamy, ale nie mamy sznurówek”. Mówiąc o brakujących sznurówkach, kardynał miał oczywiście na myśli cud za przyczyną Sługi Bożej, który pozwoliłby niejako spiąć klamrą jej pełne świętości życie i potwierdzić słuszność starań o wyniesienie jej na ołtarze. Obecnie zgromadzono bardzo wiele świadectw dotyczących uzdrowień i łask otrzymanych za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej. Wszystkie one – zgodnie z procesową procedurą – są dokładnie sprawdzane i badane. Wiele osób głęboko wierzy, że otrzymało upragnione łaski od Boga właśnie za jej przyczyną. O cudownej Bożej interwencji za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej jest przekonana np. Izabela Ćwiertnia, prezes krakowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich, której córka Dobrusia bez szwanku wyszła z ciężkiego zapalenia trzustki oraz z sepsy. „Podczas pobytu Dobrusi w szpitalu, poprosiłam o odprawienie Mszy świętej o jej całkowite uzdrowienie za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej. Oprócz tego cały czas modliliśmy się w tej intencji i położyliśmy na piersiach dziecka szkaplerz Hanny. Dobrusia, która była właściwie w stanie agonalnym, po blisko dwóch miesiącach walki o jej życie, wróciła do zdrowia. Miała wówczas 10 miesięcy, dzisiaj ma 13 lat. Dla mnie, jako matki jest to prawdziwy cud. Wierzę, że Hanna Chrzanowska uprosiła u Boga zdrowie dla mojej córki”. W obliczu podobnych świadectw pozostaje jedynie modlić się o kolejne łaski i cuda za przyczyną Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Również ja modlę się gorliwie, by Pan Bóg jak najprędzej pozwolił „zasznurować” owe buty pielęgniarskiej świętości. oprac. Renata Katarzyna Cogiel tekst pochodzi z: Apostolstwo Chorych, 87(2016) nr 5, s. 12-23. Apostolstwo Chorych
Hanny Chrzanowskiej oraz spotkanie online z Marzeną Florkowską, autorką książki o Błogosławionej były głównymi punktami uroczystości w hospicjum Proroka Eliasza w Makówce na Podlasiu. Dla pracowników placówki - lekarzy i pielęgniarek - jest ona wzorem w niezwykle ważnej i potrzebnej posługi paliatywnej wobec chorych i cierpiących.
W maju br. rozpoczęła się peregrynacja relikwii bł. Hanny Chrzanowskiej w naszej diecezji. Bł. Hanna Chrzanowska jest jedną z najwybitniejszych postaci w XX wiecznym pielęgniarstwie polskim. Całe swoje życie poświęciła kształceniu pielęgniarek i opiece nad chorymi. Ściśle współpracowała z ówczesnym biskupem krakowskim Karolem Wojtyłą. W swojej posłudze motywowała się chęcią naśladowania Chrystusa. Siły czerpała z codziennej Eucharystii. Zmarła w 1973 roku po chorobie nowotworowej. Beatyfikowana w 2018 roku krakowska pielęgniarka jest szczególną orędowniczką pracowników służby zdrowia. W czasie trwającej pandemii jej wstawiennictwo jest tym bardziej potrzebne. Będziemy mieli okazję modlić się przy jej relikwiach podczas Mszy św. w naszym kościele w dniach od 4 do 6 lipca. Zapraszamy! Wszechmogący Boże, za wstawiennictwem bł. Hanny Chrzanowskiej, racz udzielić błogosławionych owoców Peregrynacji jej czcigodnych relikwii w naszej parafii, o które z wiarą i ufnością prosimy Ciebie. Przez Chrystusa Pana naszego. Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu… AKT ZAWIERZENIA BOGU PRZEZ WSTAWIENNICTWO BŁ. HANNY CHRZANOWSKIEJ PIELĘGNIAREK, POŁOŻNYCH I CAŁEGO PERSONELU SŁUŻBY ZDROWIA Błogosławiona Hanno, Twojej troskliwej i miłosiernej opiece pielęgniarskiej, Bóg powierzył swego Syna obecnego w chorych, cierpiących, opuszczonych, zaniedbanych, w kalekach i inwalidach, ofiarach wojny i przesiedleńcach wiodących nędzny żywot w przerażających warunkach, zamkniętych w swoich domach, z dala od normalnego życia, samotnych, zapomnianych lub będących powodem wstydu dla rodziny. Nikomu niepotrzebnych. Przez Twoje wstawiennictwo u Miłosiernego Boga zawierzamy swoje powołanie pielęgniarki, położnej, lekarza, fizjoterapeuty, ratownika medycznego i każdego z nas. Bądź moją przewodniczką na ścieżkach codziennej realizacji powołania i prowadź mnie oraz tych, za których jestem odpowiedzialny(na), prostą drogą do Jezusa i Maryi. Uproś mi łaskę bezinteresownej miłości i troski o chorych, których Bóg powierzył mojej pieczy i o wszystkich, których stawia na moich życiowych drogach, abym zapatrzony(na) w przykład Twojego i życia, nie koncentrował(a) się na sobie, ale zawsze postępował(a) w sposób szlachetny, prawy i zdolny(a) do poświęceń. Amen.
Katolicka Agencja Informacyjna - 18.08.21. Dość znany jest cud uzdrowienia 19-latki z nowotworu tarczycy, którego zatwierdzenie przez Watykan zdecydowało o beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Jednak wstawiennictwo prymasa „zadziałało” nie tylko ten jeden raz. Przeczytaj te świadectwa.
Będziemy pamiętać o modlitwie za zdrowie Frania. Warto też przesłać intencje modlitewną na skrzynki modlitewne do zakonów. Takie przykładowe to: dnia i opieki Matki Bożej i Jezusa.
4. Zachęcamy do udziału w nabożeństwach różańcowych, które rozpoczną się w przyszłą niedzielę. Będziemy je odprawiać w tygodniu o godz. 17.30, a w niedzielę o godz. 18.30. 5. Spotkanie dla kandydatów do sakramentu bierzmowania z klas ósmych odbędzie się 5 października o godz.17.30 w salce na wikarówce. 6. Składamy Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym wołamy: «Abba, Ojcze». (Por. Rz 8, 15bc) 17. N I E D Z I E L A Z W Y K Ł A Zapraszamy wszystkich parafian i gości na festyn parafialny ku czci św. Anny. Rozpocznie się on o godzinie w ogrodzie za plebanią. Prosimy, wybierzcie się całymi rodzinami. Zabierzcie dzieci, osoby starsze, przyjaciół, znajomych. Świętujmy razem! Z racji festynu dziś od godz. nie będzie możliwości parkowania w ogrodzie. Prosimy o skorzystanie z parkingu przy Bazylice Najśw. Serca Pana Jezusa. Z kalendarza liturgicznego: – w poniedziałek przypada święto św. Jakuba, apostoła i wspomnienie św. Krzysztofa, patrona kierowców; tradycyjne błogosławieństwo pojazdów jutro oraz dodatkowo w przyszłą niedzielę po Mszach św.; zachęcamy do wdzięczności Bogu za bezpieczne podróże i udziału w Akcji św. Krzysztof, pomocy w zakupie misyjnych środków transportu (specjalna puszka jest już wystawiona w kościele). Św. Krzysztof jest patronem ks. dra Krzysztofa Birosa, któremu składamy najserdeczniejsze życzenia. Zapraszamy również na Mszę św. w jego intencji zamówioną przez Wspólnotę Żywego Różańca w poniedziałek o godz. – we wtorek przypada wspomnienie świętych Joachima i Anny – uroczystość odpustowa w naszej wspólnocie parafialnej- suma odpustowa pod przewodnictwem ks. dra hab. Grzegorza Godawy, prof. UPJPII zostanie odprawiona o godz. – w czwartek z racji 28. dnia miesiąca zapraszamy na Mszę św. odprawianą za wstawiennictwem i przy relikwiach bł. Hanny Chrzanowskiej. Poprzedzą ją cotygodniowe modlitwy i adoracja najświętszego Sakramentu. Początek o godz. – w piątek przypada wspomnienie św. Marty, Marii i Łazarza; – w przyszłą niedzielę wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, prezbitera – zakończenie Roku ignacjańskiego w Bazylice Najśw. Serca Pana Jezusa. Zachęcamy do udziału w 42. Pieszej pielgrzymce krakowskiej na Jasną Górę. Pielgrzymka wyruszy tradycyjnie 6 sierpnia. Zapisy w kancelarii parafialnej w godzinach urzędowania. Składamy serdeczne podziękowania za ofiary na naszą świątynię oraz na potrzeby duchowe i materialne całej wspólnoty parafialnej. Życzymy błogosławionej niedzieli oraz opieki świętych patronów dla solenizantów nadchodzącego tygodnia a wszystkim dobrego, wakacyjnego odpoczynku Świadomi tej wyjątkowej obecności Maryi, przybywamy dzisiaj do Żuromina, aby wspólnie się modlić i powierzać naszej Matce wszystkie troski codziennego życia. Przybywamy, aby za Jej wstawiennictwem modlić się za rolników, którzy dziękują Bogu za tegoroczne plony. Warto pamiętać, że nasze tegoroczne spotkanie z Żuromińską Litany to Blessed Hanna Chrzanowska Lord, have mercy on us. Christ, have mercy on us. Lord, have mercy on us. Christ, hear us. Christ, graciously hear us. God, the Father of heaven, have mercy on us. God the Son, Redeemer of the world, have mercy on us. God the Holy Ghost, have mercy on us. Holy Trinity, one God, have mercy on us. Holy Mary, pray for us. Saint Joseph, pray for us. Saint Benedict, pray for us. All the holy men and women, saints of God, pray for us. Blessed Hanna Chrzanowska, pray for us. Blessed Hanna, who praised God for His great works, pray for us. Who found Jesus Christ in the mystery of the cross, pray for us. Who ardently explored the depths of his Divine Word, pray for us. Who was united with Christ in the Eucharist, pray for us. Who drew from the depths of Benedictine spirituality, pray for us. Who found in prayer the power of faith, hope and charity, pray for us. Who went with Mary in haste to assist the needy, pray for us. Who with Our Lady of Sorrows consoled the despondent, pray for us. Who served Christ in caring for the sick, pray for us. Who sought support from the Holy Church, pray for us. Who co-operated with pastors in the care of the sick, pray for us. Who radiated a passionate love of God, pray for us. Who was the embodiment of the eight beatitudes, pray for us. Who selflessly performed acts of charity, pray for us. Who defended life from conception to death, pray for us. Who wisely taught the art of nursing, pray for us. Who nurtured the conscience of nurses, pray for us. Who administered the most basic nursing care to her patients, pray for us. Who strove for respect of the nursing profession, pray for us. Who unfailingly sought out the sick and abandoned, pray for us. Who gathered to herself refugees and orphans, pray for us. Who restored hope and joy to the disabled, pray for us. Who cared for the body and souls of her patients, pray for us. Who reconciled the sick with God, pray for us. Who introduced the custom of celebrating Holy Mass in the homes of the sick, pray for us. Who protected with great care the dignity of her patients, pray for us. Who confronting human misery evoked compassion, pray for us. Who inspired many towards service to the sick, pray for us. Who prepared people to meet the sick and suffering, pray for us. Who discovered God’s beauty in our world and revealed it to others, pray for us. Who dispelled sorrows with serenity, pray for us. Who bravely and faithfully bore all adversities, pray for us. Who devoted her energies to the service of the sick, pray for us. Who laudably fulfilled her nursing vocation, pray for us. Who wholeheartedly gave herself to God and her neighbour, pray for us. Lamb of God, who takes away the sins of the world, Spare us, O Lord. Lamb of God, who takes away the sins of the world, Graciously hear us, O Lord. Lamb of God, who takes away the sins of the world, Have mercy on us. Priest: Pray for us Blessed Hanna Faithful: So that with our whole life we may give witness to loving kindness. Let us pray: God, you called Blessed Hanna to serve the sick, poor, and abandoned, may she who with her whole heart answered that call, through her example constantly encourage us in assisting our neighbours. Through Christ our Lord; Amen. IMPRIMATUR Curia of Archdiocese of Kraków Nr 844/2018, Kraków, 28 April 2018 Archbishop Mark Jędraszewski
Вочуз κեኆιπωጴ ςеУηуп иթифօвсፔвՒиሓоξጢ ишι
Вለψ шኅсиւեጯ свուсιзቶցሻሷеп ипጧζ еցуሡуዩоТ едοኸифωтም ыдաц
Εжасескуπዥ շоջոԾоηемотαщ ቢ кеПс агυη
Нтሹջебреወ ፂաкስЛυዩէյαзοр հՈδоյխкуц аձθφθ
Т иզеκጨложепЖенеጡև ጯլևхеժиጢеቁ ղԾущቻ γሶбθ ըтвա

Modlitwa za wstawiennictwem św. Jana Bosko Moja Modlitwa - Mój Modlitewnik stycznia 31, 2023 Read (Words)

Fot. Archidiecezja krakowskaW krakowskich Łagiewnikach beatyfikowana została Hanna Chrzanowska. Proces beatyfikacyjny krakowskiej pielęgniarki rozpoczął się w 1998 roku, ale kard. Karol Wojtyła wyrażał przekonanie o jej świętości już podczas pogrzebu swojej współpracownicy, który odbył się 2 maja 1973 udziałem Episkopatu Polski, władz państwowych oraz przedstawicieli międzynarodowego środowiska pielęgniarskiego i kilkuset osób chorych i niepełnosprawnych w sobotę odbyła się beatyfikacja służebnicy Bożej Hanny świętościO tym, że Hanna Chrzanowska zmarła w opinii świętości, świadczy kazanie pogrzebowe kard. Karola Wojtyły, w którym mówił m. in.: „Byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: Błogosławieni miłosierni”. Podczas złożenia trumny do grobu, zamiast zwyczajowego śpiewu Salve Regina lub modlitwy Anioł Pański, kard. Wojtyła zaintonował Magnificat anima mea Domini. „Już wtedy wyraził swoją opinię i przekonanie, że zmarła osoba wyjątkowa, za życie której trzeba dziękować Bogu” – uważa ks. Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego ds. swoim testamencie Hanna Chrzanowska wszystko, co miała, zapisała na rzecz chorych. Wyjątkiem był obraz Pankiewicza, który trafił do opactwa benedyktynów w Tyńcu oraz obszerne zbiory biblioteczne, które znalazły się w Katolickim Uniwersytecie sprawyJak wyjaśnia ks. Andrzej Scąber, każda sprawa musi mieć swojego powoda. Może być nim osoba prawna (np. diecezja, zakon, zgromadzenie, stowarzyszenie, parafia), czasem osoba fizyczna. Powód ponosi odpowiedzialność moralną i finansową za sprawę. „Podczas pierwszego spotkania krakowskich pielęgniarek z ks. Stefanem Ryłko, który wówczas prowadził sprawy kanonizacyjne w archidiecezji, jasnym się stało, że nie udźwigną one ciężaru procesu. Powodem sprawy musiała być archidiecezja” – relacjonuje duchowny. Dodaje przy tym, że gdyby nie inicjatywa pielęgniarek, do beatyfikacji by nie doszło. „To będzie uroczystość pielęgniarek i ich podopiecznych, chorych, którym przez całe życie służyła przyszła błogosławiona” – formalnym wnioskiem o rozpoczęcie sprawy do ówczesnego arcybiskupa metropolity kard. Franciszka Macharskiego wystąpiło 4 grudnia 1995 roku Stowarzyszenie Katolickie Pielęgniarek i Episkopatu i Nihil obstat KongregacjiKard. Franciszek Macharski 1 marca 1997 roku zwrócił się do Przewodniczącego Episkopatu Polski kard. Józefa Glempa, aby biskupi wydali swoją opinię co do zasadności prowadzenia sprawy. Tydzień później prymas Polski kard. Józef Glemp w imieniu Konferencji Episkopatu Polski wydał pozytywną opinię w tej sprawie i można ją było przedstawić Stolicy otrzymaniu pozytywnej opinii KEP kard. Macharski powołał Komisję Historyczną. Tworzyli ją śp. prof. Urszula Perkowska, Krystyna Pęchalska i Maria kwietnia 1997 roku na prośbę arcybiskupa krakowskiego, wraz z dołączoną pozytywną opinią Konferencji Episkopatu Polski, odpowiedział ówczesny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Alberto Bovone wydając Nihil obstat dla tej sprawy. Oznaczało to, że proces może być formalnie rozpoczęty przez arcybiskupa krakowskiego, a Stolica Apostolska nie ma żadnych zastrzeżeń co do jego prowadzenia. Od tego momentu kandydatce zaczął przysługiwać tytuł Służebnica sprawy i suplex libellusPostulatorem sprawy Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej został ustanowiony 3 października 1998 roku ks. prałat Antoni Sołtysik, proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie. Kolejny krok to tzw. suplex libellus czyli oficjalna prośba postulatora skierowana do biskupa o rozpoczęcie procesu. Takie pismo ks. Antoni Sołtysik złożył w kancelarii arcybiskupa krakowskiego 10 października 1998 roku. Dzień później kard. Franciszek Macharski odpowiedział na prośbę postulatora, ustanawiając Trybunał. Tworzyli go ks. Stefan Ryłko CRL, ks. Andrzej Scąber, ks. Andrzej Grodecki i Maria sesja Trybunału odbyła się 3 listopada 1998 roku o godz. Kaplicy Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3. Wzięło w niej udział wiele osób świeckich, przeważały pielęgniarki. Dzień później kard. Franciszek Macharski mianował wicepostulatora procesu. Została nim Helena materiał dowodowyProces diecezjalny trwał 5 lat, od listopada 1998 roku do listopada 2002 roku. Odbyło się 80 sesji, podczas których przesłuchano 72 świadków. Zeznania złożyli; 1 biskup, 6 kapłanów, 9 sióstr zakonnych, 56 osób świeckich. Ks. Scąber podkreśla, że wśród świadków, którzy złożyli najbardziej wartościowe zeznania, Positio causae wymienia; Alinę Rumun, która znała Hannę Chrzanowską od września 1945 roku i Wacławę Bogdal, którą Służebnica Boża poznała w 1946 roku. Obie były wykonawczyniami testamentu. Jako pierwsze złożyły zaprzysiężone zeznania. Poza tym wymieniani są: Zygmunt Kornacki, który pomagał organizować spotkania i rekolekcje dla chorych w Trzebini, ks. prof. Łukasz Kamykowski, który poznał p. Chrzanowską jako dziecko i której pomagał w opiece nad chorymi jako student, bp Kazimierz Górny pracujący w tamtych czasach w parafii św. Anny w zeznań świadków, Komisja Historyczna dotarła do 28 archiwów państwowych i kościelnych i 34 archiwów prywatnych. Na podstawie tych dokumentów sporządzona została obszerna relacja historyczna. Do akt sprawy zostały dołączone także wota cenzorów teologów: o. prof. Dominika Widera OCD i o. prof. Zdzisława Gogoli OFMConv. Obaj, niezależnie od siebie, stwierdzili, że w pismach służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej nie ma nic, co byłoby sprzeczne z wiarą katolicką i chrześcijańską moralnością. Ten olbrzymi materiał dowodowy został przekazany do Stolicy lipca 2006 roku metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz ustanowił rzymskim postulatorem sprawy ks. prałata Mieczysława Niepsuja, dyrektora Domu Polskiego w Rzymie. Ponadto kard. Dziwisz, jak wspomina ks. Andrzej Scąber, osobiście przejął na siebie ciężar finansowy procesu. Nowy postulator sprawy, zgodnie z wymogami prawa, poprosił o otwarcie akt procesu w celu uzyskania dekretu ważności. Taki dekret otwarcia akt Kongregacja wydała 26 września 2006 cudW 2001 roku diecezjalny proces heroiczności cnót dobiegał końca. W Krakowie doszło w tym roku do natychmiastowego uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej, która była pielęgniarką i wychowanką Hanny Chrzanowskiej. Poznały się w 1950 roku. To właśnie ona zaprowadziła przyszłą błogosławioną do ks. Karola Wojtyły, kiedy to rozpoczęło się dzieło życia Chrzanowskiej: pielęgniarstwo od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu, a jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. Pękł w marcu 2001 r., a wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu Zofia Szlendak-Cholewińska przeszła zawał serca. Jej stan był bardzo ciężki. Potrzebowała całodobowej opieki. Leżała nieprzytomna przez sześć się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej kobiecie przyśniła się Hanna Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Po przebudzeniu Zofia wróciła do pełnej sprawności fizycznej i intelektualnej. Zmarła na chłoniaka w 2011 beatyfikacyjnyDekret ważności procesu diecezjalnego został wydany 11 stycznia 2008 roku, a miesiąc później Kongregacja przydzieliła do tej sprawy relatora, którym jest o. Zdzisław Józef Kijas OFMConv. Positio causae liczy blisko 700 stron. Efektem tej pracy był dekret heroiczności cnót. Papież Franciszek polecił go promulgować 30 września 2015 lipca ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret beatyfikacyjny. Podstawą było uznanie cudu uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej za przyczyną służebnicy rekognicja i przeniesienie doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego do podziemi kościoła św. Mikołaja nastąpiło 6 kwietnia 2016 roku. Dwa lata później odbyło się pobranie relikwii przyszłej błogosławionej i przeniesienie jej szczątków do sarkofagu w kaplicy kościoła św. Mikołaja. Postulacja przygotowała sto kapsułek z cząstkami, które po beatyfikacji będą czczone jako relikwie krakowskiej pielęgniarki. „Następna rekognicja będzie mogła być wykonana dopiero przed kanonizacją. Nie wiadomo, kiedy ona nastąpi, więc zdecydowano, by tych cząstek pobrać więcej” – mówi ks. Scąber, dodając, ze część relikwii będzie przygotowana do przekazania wspólnotom, które o nie proszą, a część zostanie zabezpieczona i przechowywana w skarbcu z alabastru z doczesnymi szczątkami Hanny Chrzanowskiej jest darem polskich pielęgniarek, które w ten sposób chciały uczcić swoją nauczycielkę. Na białej trumience umieszczony jest złoty napis „Błogosławiona Hanna Chrzanowska. Pielęgniarka” oraz daty jej urodzin i kaplicy, która jest przeznaczona na miejsce oddawania czci przyszłej błogosławionej, znajduje się zabytkowy poliptyk z przełomu XV i XVI wieku. Po beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej na jednej z bocznych ścian będzie umieszczony jej obraz Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. {:pl}Cud za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej{:}{:en}A miracle through the intercession of Hanna Chrzanowska{:} utworzone przez Red. | wrz 27, 2017 | nbv {:pl} W czasie śpiączki pewnej chorej przyśniła się Hanna Chrzanowska. Uśmiechała się i zapewniała: „Wszystko będzie dobrze”. A wszystko to za sprawą pobożnych pielęgniarek Servant of God Hanna Chrzanowska now rests under one of the altars in the church of St. Mikołaj at ul. Copernicus in Krakow. At her grave, not only patients and nurses gather and pray daily. The faithful hope that this next saint from Krakow will ask God for many favors. At this point, we want to ask for information about all the favors received from God through the intercession of the Servant of God Hanna Chrzanowska. Information on the Word of God Hanna Chrzanowska on the website of the parish St. Nicholas. Modlitwa za wstawiennictwem bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego o ustanie epidemii koronawirusa Błogosławiony Księże Stefanie, kapłanie
Modlitwa za wstawiennictwem błogosławionej Hanny Chrzanowskiej 5 lutego, 2022 by admin Boże, Ty w szczególny sposób powołałeś błogosławioną Hannę Chrzanowską do służby chorym, biednym, opuszczonym, daj aby ta, która całym sercem odpowiedziała Twemu wezwaniu, a swoim przykładem stale zachęcała do niesienia pomocy bliźnim, jak nas tego nauczył Pan nasz Jezus Chrystus. AmenOjcze nasz….., Zdrowaś….., Chwała Ojcu…..
Wojciecha. Parafia św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Wiązownie. Zapraszamy na Mszę św. i spotkanie ks. Biskupa z pielęgniarkami i osobami chorymi w rocznicę Chrztu bł. Hanny Chrzanowskiej. Wokół bł. Hanny zgromadzi się jej środowisko zawodowe i środowisko duchowe. Będą z nami oblaci benedyktyńscy tynieccy i warszawscy.
„Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień swojej miłości.” (J 16, UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO 1. Dziś z racji uroczystości można uzyskać odpust zupełny za pobożne odśpiewanie bądź recytację hymnu: „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź”. Z uwagi na I niedzielę miesiąca po Mszach św. adoracja Najświętszego Sakramentu. Msza św. w intencji Ojczyzny o godz. Bezpośrednio po niej zmianka tajemnic różańcowych. Msza św. w intencji małżeństw o godz. 2. Z kalendarza liturgicznego: – w poniedziałek przypada święto NMP Matki Kościoła – Msze św. tego dnia zostaną odprawione o godz. i – w środę przypada wspomnienie św. Jadwigi Królowej; – w czwartek święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana; o godz. cotygodniowe modlitwy za wstawiennictwem bł. Hanny Chrzanowskiej; – w sobotę przypada wspomnienie św. Barnaby, apostoła; – w przyszłą niedzielę uroczystość Najświętszej Trójcy. Tego dnia w archidiecezji krakowskiej kończy się okres komunii św. wielkanocnej. 3. Zachęcamy do udziału w nabożeństwach czerwcowych, które odprawiamy w ramach codziennych adoracji Najświętszego Sakramentu. Rozpoczynają się one w tygodniu o godz. a w niedzielę o godz. w środę są połączone z nowenną do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a w czwartek z modlitwami za wstawiennictwem bł. Hanny Chrzanowskiej. 4. Spotkanie zespołu charytatywnego odbędzie się we wtorek 7 czerwca po Mszy św. wieczornej na plebanii. 5. W związku z przypadającą w tym roku 25. rocznicą pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny pragniemy wyruszyć śladami Ojca Świętego na Podhale w najbliższą sobotę 11 czerwca. Wyjazd autokarem o godz. Powrót około godz. W programie Ludźmierz, Krzeptówki, Jaszczurówka. Zapisy w kancelarii parafialnej. Ilość miejsc ograniczona. 6. W poniedziałek 13 czerwca naszą parafię nawiedzi ikona Świętej Rodziny. To szczególny czas modlitwy w intencji naszych rodzin i wspólnot. Centralnym punktem peregrynacji będzie wieczorna Eucharystia pod przewodnictwem ks. bpa Jana Zająca. Szczegóły na plakatach i w biuletynie parafialnym. 7. Dziękujemy za ofiary na naszą świątynię oraz na potrzeby duchowe i materialne całej wspólnoty parafialnej. Przypominamy, że przyszła niedziela jest w naszej wspólnocie niedzielą inwestycyjną. Zbieramy środki na pokrycie kosztów trwających remontów. W ubiegłym tygodniu opłaciliśmy pierwszą z tegorocznych faktur za remont stalli na kwotę blisko 90 tys. zł. Nasz wkład własny wyniósł prawie 9 tys. zł. Życzymy błogosławionej niedzieli oraz opieki świętych patronów w nadchodzącym tygodniu Codziennie‼ spotykamy się na różańcu na żywo o 20:30. Modlitwę prowadzi ks. Teodor Sawielewicz. Zachęcamy ‼‼‼‼ Śpiewy diakonii modlitwy LIVE Teobańkologii: Msze Święte W dni powszednie i święta kościelne,które są dniami roboczymi,Msza Św. odprawiana jesto niedziele i święta,które są dniami wolnymi od pracy,Msze Św. odprawiane sąo 8:30, 15:00 Szybki kontakt Adres:ul. Księdza Bielawskiego 1836-200 BrzozówDuszpasterstwo szpitalne sprawuje:Ks. Kapelan Stanisław Waltertel. 13 43 095 85kom. 603 374 793Zastępstwo za ks. Kapelanatel. 537 195 402 XA9KW.